RSS
 

Archiwum - Luty, 2014

Wyglądam wiosny. Słońca. I szczęścia.

28 lut

 

I’m fine, thanks for asking!

Dziś mijają dwa tygodnie w mojej nowej pracy w Szwecji. Trochę mnie już zdążyli przetarmosić, a trochę z własnej głupoty się zajeżdżam. Bo przecież zapisuję się na każdą możliwą dniówkę, a później trochę umieram ze zmęczenia. Ale czekałam tak długo i starałam się tak bardzo, że teraz nie mogę narzekać i nie pisnę słówka – nawet jeśli coś nie będzie mi pasować, a tego raczej nie przewiduję. 

 

No i wczoraj przyjechała Ania z Karoliną i fajnie będzie nam się tu żyło na zagranicznej ziemi! : )

 

_____________________
Tak bardzo się wszystkiego domyślam, ale potrzebuję to usłyszeć od Ciebie…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Byłeś moją armią…

24 lut


Być może prawdą jest,

że los, zamykając przed nami jedne drzwi, otwiera drugie,
ale jakże nieznośny jest ów przeciąg… 

 

Ściska mi żołądek, nie mogę jeść. Boli mnie serce. Niepewność zabija. Tak bardzo potrzebuję wiedzieć co się dzieje, inaczej piekło w mojej głowie się nie skończy… Co wydarzyło się w ciągu trzech ostatnich tygodni i dlaczego wszystko zmieniło się tak diametralnie? Stawiam sobie milion pytań i na żadne nie znajduję odpowiedzi. Racjonalnego wytłumaczenia. Czy ja znowu dałam się nabrać i za łatwo komuś zaufałam…? Nie ma godziny, w której o tym nie myślę. Najgorsze są poranki, zaraz po przebudzeniu. Bo już w pierwszych sekundach uświadamiam sobie, że to nie był sen. Koszmar dopiero się zaczyna.

 

Męczy mnie mój milczący telefon… 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Toczy się. Bardzo powoli. Zbyt wolno.

10 lut


Wytrwałym śmiertelnikom
bogowie spieszą ze skwapliwą pomocą. 

 

Chwilowo nie pozostaje mi nic innego, jak tylko w to wierzyć. Zdaję się na Zaratustrę – najwyraźniej wiedział, o czym mówił. Jestem cierpliwa. Naprawdę. Nie poddaję się, bo wiem, że pewne rzeczy wymagają czasu. Nie od razu Sztokholm zbudowano, prawda? Wplątałam się w tą całą dorosłość, to teraz sobie muszę jakoś poradzić, a nie twierdzić, że to bez sensu. Patrzę na moje walizki i wmawiam sobię, że nie będę ich zawracać przez Bałtyk. Jeszcze nie teraz. Nie otworzyłam jeszcze konserw i nie zdążyłam zjeść babcinych pierogów. Schabowe też nadal leżą w jonasowej lodówce. Jeszcze nie czas…

_____________

13/02 Update:
Dostałam pracę! Dziś miałam rozmowę, jutro zaczynam! Dzięki, Zaratustro! :)

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mogę tu zostać i pisać o życiu…

06 lut


…albo wyjechać i przeżywać własne.

 

No i wyjechałam. Nie wiem na ile, czego się spodziewać, gdzie właściwie będę mieszkać i co robić. Ale czuję, że będę stać w miejscu, jeśli niczego nie zmienię. Chcę zobaczyć, czy potrafię zacząć od zera zupełnie gdzieś indziej. Krok po kroku budować życie w innym państwie. Samej sobie coś udownodnić. Stąd ta decyzja. Warto próbować. Przecież zawsze mogę wrócić…

Tak bardzo dziękuję za wsparcie. „Ty wiesz…”

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

168 godzin szczęścia. i kalorii.

04 lut

 

Ja mam wiarę, Ty masz szybki wóz
we dwoje łatwiej będzie nam.
Zostawmy to i uciekajmy stąd
póki mamy jeszcze czas…

 

W poniedziałek musiałam się przywitać. Musiałam dotknąć. Zobaczyć OCZY. We wtorek przyjść i powiedzieć, że za kilka dni znów mnie tu nie będzie. Serce mi pękało jak nigdy. W środę była szarlotka i sernik. Pół na pół. A w czwartek była Wuzetka. Zjedzona w 4 minuty. Naprawdę, wuzetka dla mnie… Parę godzin później był też szampan i chrzciny. A imię jej niechaj będzie Czerwona Strzała, a na drugie niechaj ma Lady in Red. W piątek można było sobie jeszcze pomachać z balkonu, bo czemu nie? W sobotę nie mogłam wyjść ze zdumienia ile można zrobić, by pośmigać na nartach. Zdjęcie też było. I wszystko tak, jak trzeba. W niedzielę natomiast… ehhh. W niedzielę była wycieczka i pizza i tiramisu i zdjęcia i rozmowy. I zatrzymanie na zielonym świetle też było. A w poniedziałek dnia następnego było niespodziewajkowe pożegnanie i takie mocne wzruszenie i… ostatni raz wszystko było tak, jak trzeba. Później już nigdy nie było.

 

Naprawdę zjadłam tyle ciasta w tym tygodniu?

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS