RSS
 

Archiwum - Listopad, 2013

Nie wiem, czy Ci już mówiłam, ale…

21 lis

 

 

chciałabym się jeszcze powłóczyć z Tobą,
póki żyjemy i mam Cię obok.
Zjechać z Tobą w dół po poręczy,
wspólnie się wyczołgać z nędzy.
Schować szczęście tu pod podłogą,
zanim przyjadą i nas wywiozą.
Zobaczyć razem niebo po burzy,
skoczyć w kałużę, żyć jak najdłużej… 

 

       pozwolisz mi?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

‚Co wy wiecie o sprzątaniu…’

15 lis

Przestanę farbować włosy jak już będę stara!

 

No i przyjechała do nas babcia. Ta z najbardziej wchodniej części Polski. Nie widziałam jej trzy lata i już zapomniałam jaka potrafi być energiczna, wyzwolona, ironiczna, opryskliwa. Ale robi to w tak uroczy i zabawny sposób, że ciągle do niej biegam i zadaję jakieś głupie pytania, żeby tylko usłyszeć jak się na mnie dziera i niedowierza, że przez trzy lata mogłam tak zgłupieć ;D

Na trzy dni przed przyjazdem babci doprowadzałyśmy z mamą dom do porządku. Trochę bezcelowo, bo doskonale wiedziałyśmy, że „posprzątany dom” w pojmowaniu babci wygląda zupełnie inaczej, niż w naszym. No i masz, pierwsze co usłyszałyśmy przechodząc przez próg to „czemu tu tak brudno?!”. Później wydarzenia potoczyły się bardzo szybko – babcia posprzątała pół domu, bo przecież wyglądał jakby nikt go nie odkurzał od trzech lat, czyli jej ostatniej wizyty ;P

Poza tymi małymi odchyleniami babcia jest najkochańszą kobietą na świecie. Modli się za mnie codziennie,
a najgorliwiej robiła to przed moimi egzaminami. Co roku na urodziny i Dzień Dziecka (!) wysyła mi pieniążki przekazem pocztowym (!) i od kilkunastu lat wpłaca kilka złotych na moją książeczkę mieszkaniową (!). Świat nie widział! Jej pierogi i karpatka smakują jak kawałeczki raju, ja natomiast jestem coraz bliżej piekła pochłaniając TAKIE ilości jej przysmaków ; ) Nie wiem jak z takiej babci mógł zrodzić się taki potwór, jakim jest moja mama. Serio. I jeśli prawdą jest, że cechy w rodzinie dziedziczy się co dwa pokolenia, to ja też będę lepić najlepsze pierogi na świecie, za to mojego dziecka będzie się bać pół wsi… ;D  

 

najczęściej pod prysznicem.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zabezpieczony: Odmienne stany moralności.

12 lis

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

 
Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ko(s)miczne myśli.

08 lis

Może przyszłe wieki dadzą sobie radę
z przerzuceniem solidnego mostu nad przepaścią
pomiędzy prywatnym kosmosem każdego,
a ogólnym kosmosem dla wszystkich.

 

Są takie tematy, które od zawsze wywołują u mnie ciarki. Zazwyczaj dlatego, że są jedną wielką niewiadomą, że nikt niczego w ich kwestii nie może być pewien, że nie padło i jeszcze długo nie padnie ostatnie słowo. Takim tematem jest dla mnie… kosmos. Tak. I chciałabym się na tym oto zacnym blogu podzielić z Wami moimi kuriozalnymi rozmyśleniami o wszechświecie z ostatnich dni. Muszę to zrobić bardzo szybko, zanim dotrze do mnie, że to bez sensu… 

„Wszechświat jest po prostu o wiele za duży, żebyśmy byli w nim sami.” Coraz częściej rozmyślam sobie, że Ziemia na pewno nie jest jedyną planetą we wszechświecie, na której istnieje życie w tak zaawansowanej formie. Ba! Ziemia jest pewnie sto lat (świetlnych) za murzynami w porównaniu z innymi planetami. I ja się już zaczęłam martwić co to będzie jak odkryjemy te inne zaludnione planety. Albo, co gorsza, jak one pierwsze odkryją nas i ich przedstawiciele przylecą na Ziemię. Jak się porozumiemy? Po angielsku? Czy angielski jest także oficjalnym językiem międzygalaktycznym? Kto będzie naszym przedstawicielem? [zaczynam się pocić] Jeśli brać pod uwagę rankingi forbes dotyczące najbardziej wpływowych ludzi na Ziemi, to będzie to zapewnie Putin, Obama, Jinping albo papież Franciszek. Ale który dokładnie? Czy wszyscy naraz? [zaczyna mnie boleć głowa]. 

A co, jeśli inne planety jednak nie są tak cywilizowane jak nasza? Może właśnie dlatego nikt stamtąd jeszcze do nas nie przybył, bo nie wiedzą jak zbudować statek kosmiczny. Czy w tym przypadku my powinniśmy go zbudować? Wyjść z inicjatywą i rozbijać się po kosmosie, bo oni jeszcze nie mogą? A jeśli żyją dopiero w epoce pyłu gwiezdnego albo łupanego minerału kosmicznego i mają taką budowę anatomiczną, że nawet nie mogą spojrzeć na niebo (swoje niebo)? Oni pewnie sobie nawet nie zawracają mną głowy w takim stopniu, jak ja nimi… 

Kiedy nadejdą czasy, w których mówienie o wyjeździe na wakacje na inną planetę będzie czymś zwyczajnym? Kiedy Ziemianie będą wybierać sobie za życiowych partnerów mieszkańców innej planety? Na pewno nie za mojego życia. Chociaż…? A jeśli oni nie wyglądają jak ludzie i będą mieli dzieci z ludźmi, to jaki powstanie gatunek z takiego połączenia?

 

Chyba muszę iść do jakiejś pracy…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zaufaj mi, jestem magistrem!

02 lis

Dobrze znosiła stres,
ale nie jego efekty…

 

Tak, tak. Stało się. Dołączyłam do zacnego grona posiadających trzy literki przed nazwiskiem. Nie bolało. Co najbardziej zadziwiające – nie piłam żadnej melisy już na kilka dni przed egzaminem. Co prawda dwa razy zażyłam Extra Spazminę, ale nie polecam. Już lepsze jest wmówienie sobie, że nie ma się czym stresować, bardziej pomaga. W Sądny Dzień po prostu wstałam, ubrałam się, posłuchałam Håkana i pojechałam. Miło będę wspominać egzamin magisterski w… zakładowym pokoju asystenckim ;D

 

A w wieczór przed…

21:30
Znalazłam go przy płocie. Oczywiście po tym, jak zadzwonił i powiedział, że tam stoi ;D Wyszłam. Wiało przeogromnie. Ja byłam bez makijażu, w piżamie i kapciach, a on jak zwykle piękny i pachnący. Uśmiechnięty i taki spokojny. Dostałam trzy gifty i kopniaka w tyłek. Na szczęście ;D. Suuuper mieć Przyjaciela! :)

22:30
Przymierzam ubranie na egzamin. Jest! Moja czarna ołówkowa spódnica. W dużym stopniu zaciskam pośladki, by się w nią zmieścić i zasunąć suwak. Udało się. Jest trochę wąska, opina, ale przecież w komisji ma siedzieć Jon, więc trzeba się prezentować. Wyglądam jak milion dolarów, siadam na fotelu i… bach – spódnica poszła na tyłku ;o Miałam płonne nadzieje, że wejdę w spódnicę maturalną… ;D (ale tylko dlatego, że jeszcze w lutym mi się to udało!). No. A morał z tego chyba taki, że… ubranie na takie eventy należy przygotowywać z kilkudniowym wyprzedzeniem. Zaufaj mi.

 

Luuubię. 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS