RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2013

‚Trzeba umrzeć kilka razy, zanim będzie można żyć’

29 sie


Jeśli udało ci się kogoś oszukać,

to nie dlatego, że ten człowiek jest głupi,
ale dlatego, że otrzymałeś wiecej zaufania, niż jesteś wart…

 

Liście lecą z drzew, a wieczorami powietrze jest już bardzo zimne. Bez kurtki nigdzie się już nie ruszam. Wcześnie się ściemnia. Śpię przy zamkniętym oknie. Skończyły się wakacje, dzieci Jonasa wróciły do mieszkania. Jutro jest mój ostatni dzień w pracy. Kończy się kolejny sezon „Sex and the city”. W telewizji leci już jesienna ramówka. Rozmrażam kotlety od mamy. Dojadam pierogi. Opróżniam zamrażalnik. To znak, że nieuchronnie zbliża się koniec mojego pobytu na szwedzkiej ziemi. Wczoraj zrobiłam zakupy pamiątkowe. Znów. Zawsze pod koniec pobytu obkupuję się tak, jakbym miała tu już nigdy nie wrócić. A nie chcę myśleć w ten sposób. Jeszcze tyyyle nie zrobiłam z tego, co sobie zaplanowałam na to lato. Niechaj to będzie powodem do powrotu tutaj : D

Nadchodzi taki dzień, w którym człowiek przestaje walczyć. Poddaje się, traci nadzieję, widzi bezsens sytuacji. Nie potrafi sobie wyobrazić jak będzie wyglądać jego życie w najbliższej przyszłości, ale wie, że przez to obecne niedługo się rozchoruje. Nie poddaje się tak o, po prostu. Nie nie! Robi to po wielu miesiącach starań i zabiegów o to, by było dobrze. Dziś jest właśnie ten dzień… 

 

Trochę Renée, trochę Tom.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tam, gdzie Tove Jansson mówi dobranoc ;)

26 sie


Kobieta powinna mieć wrażliwość księżniczki

i odporność k…   

 

Czwartek. Siedzimy z Mirellą i zastanawiamy się, co będziemy robić w weekend. Oglądanie seriali, jedzenie czipsów, gra w karty i liczne planszówki, które należą do dzieci Jonasa już nam się trochę znudziły, więc wymyśliłyśmy sobie, że może wybrałoby się na jakąś wycieczkę. Sobota. Lądujemy w Helsinkach. Stwierdziłam, że powinnam się troszkę odchamić, otworzyć na nowe kultury, a że Finlandię znam jedynie z butelki, to… czemu nie? To była chyba najlepsza decyzja, jaką podjęłam tego lata. Mirella w mieście obeznana nie była, bo pochodzi z drugiego wybrzeża Finlandii, więc obie chodziłyśmy tak samo oszołmione. No, może ja troszkę bardziej, bo jak się słyszy język fiński, to człowiek ma się ochotę przeżegnać. Wyobraźcie sobie coś, co nie jest do niczego podobne, a na dodatek brzydkie jak noc listopadowa. To jest właśnie fiński. Niemniej jednak Mirella włada nim wyśmienicie : D i z jej ust brzmi on jakoś tak delikatniej. Oczywiście jego odmienność przekonała mnie do rozpoczęcia nauki, zaczynam już niedługo! : ) Niedziela. Ciąg dalszy zwiedzania. Szał zakupowy. Mirella poszła do fryzjera, ja w tym czasie przepadłam w sklepie Muminkowym (!) (bo tak, Muminki są z Finlandii). Sklep był nie do opisania. Nawet herbata, papier toaletowy i tampony były z ich postaciami. Miałam tam mały orgazm : o  Poniedziałek. Wracamy do Sztokholmu. Śpimy w kradzionej pościeli. Cztery godziny później idziemy do pracy i ze zmęczenia czołgamy głowy po ziemi. Ale warto było ; )

 

A z takich dialogów fińsko-polskich:
Ja (widząc, że na autokarze jest napis matka): co znaczy matka po fińsku?
Mirella: Podróż! To chyba oczywiste..?!
Ja: Taaak. Wybacz, głupie pytanie. 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A z takich zaległości, to…

18 sie

 

…odwiedziły nas w Sztokholmie dziewczyny : ). Packotek przywiózł mi pasztet, sosy i ser żółty mierzwiony, który okazał się hitem wyjazdu. No bo ja z Kasią uwielbiam mierzwiony z Biedry. Obie złożyłyśmy na niego zamówienie u Packotka. Bo on tak cieniuteeeńko krojony jest, a taki dobry w smaku… Nie wzięłyśmy tylko pod uwagę, że zanim trafi on do naszych szwedzkich lodówek, to przejedzie całkiem duży kawał drogi. Fantastyczny mierzwiony zamienił się w zwykłą kostkę goudy i edamskiego po całym dniu w trzydziestostopniowym upale ;D  Tośmy zrobiły interes życia ;P. 

Oprócz sera dziewczyny przywiozły też trunki. No bo po co płacić za flaszkę 60 złotych, jak można 30? Trunków sobie nie żałowałyśmy, a niektóre były takie o wymyślne, że nie potrafię właściwie powtórzyć, co piłam : D Chociaż… wódkę z mlekiem (!) pamiętam. Ej, Dred, co to było? : ) Do tego wszystkiego był też wieczorny Sherlock Holmes, który jest łudząco podobny do Håkana… 

À propos Håkana! ;D Kupiłam sobie jego płytę. Chyba zwariowałam : D Na dodatek byłam z Kasią w kinie na filmie opowiadającym o jego twórczości, przeszłości, miłości? Hmmm… właściwie to trochę nie wiemy o czym był, ale kto by się tym przejmował siedząc w drugim rzędzie i patrząc pod koniec filmu na Håkana Hellströma we własnej osobie?! : D Ja się chyba w nim zakochałam. Jestem groupie pełną gębą. 

Ostatnio mają miejsce u mnie w pracy bardzo smutne wydarzenia, w które chcąc nie chcąc muszę się angażować. Chyba za dużo osób na mnie liczy, a mnie ciężko z całą tą odpowiedzialnością… Pech chciał, że tylko ja mówię po polsku. Do tego wszystkiego w obliczu wydarzeń sprzed kilkunastu dni zdałam sobie sprawę, ze umrę w samotności. Sama jak palec, w brudnych pieluchach. Nie odwiedzi mnie mąż, bo nie będę go mieć. Nie odwiedzą mnie też wnuki. Nie będę miała wnuków nie mając dzieci będąc niezamężną. Nadążacie?

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

400 ciosów.

16 sie

 

Have you ever tried sleeping with a broken heart?
Well, you can try sleeping in my bed. 

 

—>  tutaj jest odnośnik

Życie pokazało – jestem naiwna. 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Plastikowa biedronka ; )

06 sie

Czyż przyjaźń prawdziwa 
nie polega na łamaniu wszelkich przepisów dyskrecji? 

 

Bo to jest tak, że ja każdego dnia chwytam za telefon i chcę do Ciebie zadzwonić. W najmniejszych szczegółach opowiedzieć jak minął dzień. Później posłuchać o Twoim. A później pogadać o wszystkim
i o niczym. Zejść na tematy, na które normalnie, przy odrobinie dobrego smaku, powinno się  n i e  rozmawiać ;D Zasypiać po tym wszystkim z wypiekami na twarzy i być szczęśliwym, że ma się swoją osobę tam gdzieś w świecie.

Naprawdę chcę. Ale nie robię tego nie dlatego, że za moje rachunki będę musiała zamawiać transport
z Zurychu. Nie robię tego, bo nie można tak dzwonić do obcych ludzi i wyjmować im godzinę z życiorysu każdego dnia. Obarczaić ich swoimi problemami i oczekiwać, że wysłuchają, zrozumieją, doradzą. Nie dać im spać. Narażać ich na gniew rodziny.

Dlatego.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS