RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2013

Wakacyjna miłość <3

29 lip

Om du vill ha mig
nu kan du få mig så lätt…

 

Zobaczyłam Go dziewiątego lipca. W otoczeniu kilkuset dziewczyn. Prawie wszystkie płakały. On śpiewał, one płakały. Pomyślałam sobie: ‚jakie głupie, że się tak zachowują. A On to się z choinki urwał, czy co? Jakiś bożek dla tych wszystkich Szwedek?’ Tak. Tak sobie pomyślałam i na drugi dzień omówiłam to z Kasią, Niną i Niklasem. „Nooo, rzeczywiście, przesadzone te emocje trochę. Co to, kurwa, jakiś Bieber jest?” 

Po kilku dniach leciała w tv powtórka koncertu. Obejrzałam. Było mi mało (!), więc nastawiłam sobie go jeszcze na internetach. Wkręciłam się. Kasia podobnie : D Ale to do tego stopnia, że następne spotkania przy winie z dziewczynami wyglądały już inaczej: „eeeeej, zaaaapuść Håkana!”. A jakie było nasze rozczarowanie, gdy Ninka powiedziała, że on już żonaty i dzieciaty : ( Tak czy i naczej w tym momencie Håkan jest naszym muzycznym guru, najbardziej męskim, skromnym i wzruszającym ze wszystkich Szwedów. Jestem pewna, że gdyby odbył się kolejny jego koncert, to nie dość, że jesteśmy na nim pierwsze, to jeszcze płaczemy rzewnymi łzami razem z resztą nastolatek! Na dodatek kilka dni temu odbyła się premiera filmu o Håkanie, więc wyobraźcie sobie jakie mamy ciśnienie : D  W końcu „nikt mnie nie rozumie tak, jak on”. 

Z resztą co ja będę mówić. Sami zobaczcie (od 3min 45sek) :



 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Podróżnych w dom przyjąć.

28 lip

‚Niektóre odpowiedzi w życiu są tak niesamowite,
że usłyszawszy je,
umysł może tylko rozsiąść się wygodniej
i czknąć z ukontentowania…’ 

 

Moja kuzynka, Ania S., to ostatnia osoba, której spodziewałabym się w Sztokholmie. A jednak – życie zaskakuje. Ania wracała z konferencji teologicznej w Uppsali, a samolot ze stolicy miała dopiero wieczorem, więc zażyczyła sobie prywatnego przewodnika po mieście na całą niedzielę. Mówisz – masz : ).
Ostatnio widziałyśmy się w grudniu, wcześniej w październiku, jeszcze wcześniej w marcu. Za każdym razem na pogrzebach, więc gdy odezwała się do mnie kilka dni temu, to od razu pomyślałam o najgorszym. Tym razem jednak obeszło się bez nieboszczyków, aczkolwiek dzień się jeszcze nie skończył, a Ania jeszcze nie wylądowała, leci właśnie gdzieś nad Bałtykiem… : P 
Anyway… muszę tu wtrącić kilka informacji z życiorysu mojej 32-letniej kuzynki, gdyż jest on co najmniej imponujący. Ania zawsze była dobrze ułożona, grzeczna, pobożna, mądra. Kilkukrotna stypendystka na najlepszych europejskich uniwersytetach, pisała artykuły do pism ekonomicznych, planowała już ślub ze swoim narzeczonym. Co w niej zatem nadzwyczajnego? A to, że pewnego dnia rzuciła to wszystko i… wstąpiła do zakonu. Tak. Przez siedem lat służyła Bogu w jednym z klasztorów pod Paryżem. Później rzuciła też życie zakonnicy i znów jest wśród nas. Szuka męża, chodzi na imprezy, a dziś chyba przyjechała do mnie na lekkim kacu ;D. Także da się. I pomyśleć, że wczoraj przez trzy godziny studiowałam dane wszystkich kościołów w Sztokholmie ‚w obawie’, że będzie mnie próbowała do jakiegoś zaciągnąć na niedzielne nabożeństwo ;D. 

Bardzo się ucieszyłam na całą tą wizytę, bo wiedziałam, że Ani mogę zadać pytania egzystencjalne i opowiedzieć o moim życiowym kryzysie. Zapytać o drogę. Jeśli ona mi nie powie, to już nikt mi nie powie co mam z sobą począć. No i powiedziała. Było to tak mądre, że jeszcze do teraz trawię i zastanawiam się, czy dobrze zrozumiałam. : D 

 

„Do zobaczenia (na jakimś pogrzebie)!”  ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Daj mi zęby. Umyję i zaraz oddam!”

10 lip

 

‚Stanowczo zamierzam, gdy przyjdzie na mnie czas,
wyzionąć ducha przy jak najmniejszej pomocy ze strony medyków,
a póki co – hulaj moja niegodziwa duszo!’

 

Wreszcie. Wreszcie w miejscu, w którym ludzie nie patrzą na siebie wilkiem, nikt nikomu nie utrudnia życia, człowiek nie budzi się z brzydkim słowem na ustach, komunikacja miejska nie ma sobie równych, książki są tanie jak barszcz, jest widno do 23, jest czysto i nie śmierdzi, na każdej ulicy są minimum dwa H&M-y, wodę pije się prosto z kranu, alkohol kupuje do godziny 18.00, a pralnię w piwnicach bloku zamawia z kilkudniowym wyprzedzeniem. 

Trochę siebie zaskoczyłam. Że podjęłam się tego ponownie. Że to wszystko jest takie…naturalne. Że tekst podobny do tego w tytule jest na porządku dziennym : D. Znów robię rzeczy i uczestniczę w sytuacjach, z którymi w normalnym toku życia miałabym styczność dopiero za jakieś czterdzieści lat. Ale co mi tam, wyprzedzam swoje pokolenie : D. Co chwilę któryś z pensjonariuszy obchodzi swoje 100+ urodziny i przegryzając protezami urodzinowy tort stwierdza, że to dopiero początek, że wszystko jeszcze przed nim. Pojmujecie? Nie wiem, skąd w tych ludziach tyle siły i takiej chęci do życia, bo ja na tamten świat wybieram się lada chwila i za każdym razem, gdy pomyślę o wszystkich moich schorzeniach : o. Ale wierzę, że to wszystko ma mi coś uświadomić. Tzn uświadomiło mi już rok temu. Teraz już tylko utwierdza w przekonaniu. W końcu nic nie dzieje się bez przczyny jakby to powiedział mój dobry kolega ;) . No. Trzymać tam kciuki, żeby mi nikt na dniówce nie umarł!

 

Tak, Sztokholm.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wieczór szczerości…

06 lip

 

Dlaczego w otaczającym nas świecie
miarą szczerości często okazuje się ilość spożytego alkoholu?
Dlaczego?

 

…zaczął się bardzo późno. Właściwie to w nocy. Ale wieczór szczerości nie jest w tym przypadku jakąś tam porą dnia. Jest stanem umysłu. Umysły natomiast za trzeźwe nie były ;D. Wina, kubki, koc, banany…  
a wszystko po to, żeby skończyć przy cmentarzu. Dalej mi się w głowie nie mieści to, co zaszło dzisiejszej nocy. Przecież ja taka nie jestem, normalnie bym się na coś takiego nie porwała. Widocznie miałam powód i… było warto : ) Nie zadałam wszystkich pytań, które układałam sobie w głowie od kilku tygodni, ale i tak wiele się dowiedziałam. Chyba nawet więcej, niż się spodziewałam/chciałam. Maaatko, mam wypieki na twarzy za każdym razem, gdy sobie przypomnę to i owo. Boję się przyznać, że to był najcudowniejszy moment, jakiego doświadczyłam od długiego czasu. W oczach Boga i tak jestem już skreślona, więc co mi tam…  Nie wiem, kiedy ostatnio serce uderzało mi z taką siłą, z jakiego powodu ostatnio tak zaparło mi dech w piersiach, a całe ciało krzyczało chwilo, trwaj! 

 

Dobrze, że już wyjeżdżam, to może sobie wszystko w głowie poukładam…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS