RSS
 

Archiwum - Maj, 2013

‚Za dużo gorzoły, za mało przepity…’

31 maj

Hej, hej, przygodo,
ty masz na imię: nasza młodość.
Przychodzisz co dzień,
podajesz ręką nam.
Hej, hej, przygodo,
nieznaną drogą, lasem, wodą —
otwierasz świata
stubarwny kram!

 

Wróciliśmy wczoraj z wycieczki objazdowej po Dolnym  Śląsku :D Wypoczęci, wyedukowani, odchamieni… ze znacznym ubytkiem w porftelach. Pogoda oczywiście nie dopisała. Prawie nie ruszaliśmy się z hotelu, a ja to nawet z łóżka nie wychodziłam. Ogarnęłam się dopiero jak mieliśmy jechać do Harrachova i zobaczyć jak się żyje w przygranicznych Czechach. Żyje się spokojnie i tak… cicho : ). Wyjechaliśmy kolejką na skocznię i Bóg mi świadkiem – myślałam, że to moja ostatnia podróż. Na górze zdecydowałam, że z powrotem schodzę na nogach, bo jestem bliska zawału, gdy nie mam gruntu pod nogami. Żenua z tym moim lękiem wysokości, napraaawdę! Oczywiście zjechałam, ale uszczerbek na psychice pozostał. 

Byliśmy też u Matiego we Wrocławiu. Nie sądziłam, że znajdzie się jeszcze w Polsce miasto, które tak mi się spodoba. Jestem zauroczona, poważka! Gdzie ja byłam, co ja robiłam przez 24 lata, że nie trafiłam ani razu do Wrocka?! Do tego Mati ugościł nas po królewsku, aż się nie chciało wyjeżdżać! A na Wyspie Słodowej, która jest takim wrocławskim Miasteczkiem AGH, przypomniałam sobie jak wyglądały moje pierwsze popijawy na studiach. Człowiek żył chwilą, martwił się tylko tym, ile alkoholu ma zakupić na najbliższy wieczór i czy kolejny raz odpuści sobie zajęcia z powodu kaca. Ehhh… 

…a tu nic, tylko dorosłość. I jeszcze każdy tak perfidnie o tym przypomina! 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ehh… dużo by opowiadać.

30 maj

 

W maju wszystko robiłam źle. Sama to zauważam i się do tego przyznaję. Powinnam też kilka osób przeprosić, bo moje zachowanie było poniżej wszelkich przyjętych norm etycznych. Entschuldigungs-pakiety prześlę pocztą! 

I jeszcze COŚ. Powinno zostać w tajemnicy, przynajmniej na razie, ale jeśli ktoś jest spostrzegawczy to… już wie :D

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

BIDA (i trochę ubóstwa)

25 maj

‚Na to by wychodzić z domu było warto…’

 

Odpoczywam psychicznie. Wystarczy mi nawet pięć minut : ) 

Podejrzewam, że niedługo to wszystko się bardzo skomplikuje. Że zabrnę za daleko. Ale chcę wreszcie zrobić coś, co mi się podoba i nie myśleć o skutkach. Nie mieć przez to wyrzutów sumienia. Pomyśleć o sobie.
A Bóg mi świadkiem, że zasłużyłam sobie na to, żeby wreszcie było dobrze. Wczoraj spędziłam najlepszy wieczór w tym roku. Bez specjalnych przygotowań, bez sztucznego uśmiechu, bez maski, bez przechwałek. Chcę zapamiętać, że wreszcie coś było naturalnie, że placek po zbójnicku smakował wyśmienicie, i… że należy zachować kamienną twarz, gdy ręka zaklinuje się gdzieś w samochodzie. :D

 

Dziękuję.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

chyba oszalałam…

15 maj

 

…i trochę mnie to kręci, trochę podnieca. wychodzenie z inicjatywą. 

 

 

Niemniej jednak jest mi to zakazane.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lekcja z pozytywnego myślenia.

10 maj

 

Dziś była piąta. 
To jedyny plus, jaki dostrzegam w całej tej kolanowej sprawie.

 

„hmm… zwykle nie robię tego na pierwszej wizycie…” ;D

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Give me something to die for.

05 maj

Ten, kto nie dostaje codziennych relacji
nie wie, jak bardzo może być oszukiwany.
Ten, który dostaje, dźwiga to brzemię i płacze w ukryciu.
Zmiłuj się, Panie, nad jednymi i drugimi… 

 

I już po najdłuższym weekendzie majowym w moim życiu. Słońcu bardzo dziękuję, że pojawiło się w ostatni dzień, deszczowym chmurom dziękuję za kilkukrotne przemoczenie mi trampostrzałów. Było super! Katar oczywiście jest, więc wszystko po staremu : )

Zapytał mnie jakie mam plany. Co chciałabym robić w przyszłości. Tak, jakbyśmy nie tłukli tego tematu przy każdym piwie. Choć fakt, pierwszy raz roztrząsaliśmy go bez alkoholu. Może miał nadzieję, że trzeźwy umysł pomoże mi w stworzeniu planu na życie..? Nic bardziej mylnego, wzięłam się tylko i jeszcze bardziej załamałam. Żyję bez planów. Nie wybiegam nawet za bardzo w przyszłość z planowaniem co zjem na obiad, bo kto wie, czy za tydzień dane mi będzie w ogóle przełykać? A tu o przyszłości mam decydować. Niektórzy nie wierzą w istnienie życia po śmierci; ja nie wierzę w istnienie życia po studiach. W tym tkwi problem. Nie odnajdę się w dorosłości. Jak żyć?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jestem samodzielna. Sama i dzielna.

02 maj

 

Przychodzi taki moment w życiu, kiedy ziemia parzy w stopy,
a niebo jest zbyt wysoko, by go dosięgnąć…

 

Rzut beretem. Tyle jestem od zwariowania. Jeden krok. Siedzę i czekam, aż to się stanie. Codziennie spływa na mnie coś nowego; Pan Bóg chyba testuje moją cierpliwość. Chociaż nie, to już nie o cierpliwość chodzi, a o opóźnianie eksplozji. Siedzę, obserwuję, przyjmuję na klatę kolejne radosne wieści. To wszystko się tak odkłada, a ja czekam tylko dnia, w którym otworzą się we mnie wrota. I niechaj Bóg ma w swojej opiece osobę, która będzie przy mnie w tym sądnym dniu, bo przysięgam, będzie miała pełne uszy. Czekam. Jestem niezwykle dzielną tykającą bombą zegarową. Nie wiem tylko jak długo jeszcze.

Z ostatniego posiedzenia u mnie dowiedziałam się takich oto rzeczy: w wieku pięciu-sześciu lat byłam śliczna i radosna. Zawsze uśmiechnięta. Nie to co teraz. Szczęśliwa byłam po prostu. Wszystko na podstawie zdjęć z wakacji nad morzem, podczas których nosiłam tylko majteczki. Druga rzecz była bardziej optymistyczna: „Nie jesteś gruba! Wiesz kiedy będziesz gruba? Wyobraź sobie taką sytuację: idziesz, idziesz, wychodzisz zza winkla i jeśli zza winkla najpierw wychodzi twój brzuch, a potem biust, to wtedy mamy problem, wtedy są już oponki…” Nie wiem, dlaczego mężczyźni tak ze mną rozmawiają…

 

Poznałam Go dziś. Szybko przebiera rączkami, opowiada żarty i w ogóle dużo mówi. Jego oczy są tak piękne, że aż chce mi się płakać. Szkoda, że ma żonę. Tzn. z żoną bym sobie jeszcze dała radę ;), ale ma też dzieci, więc już nic nie wskóram. Może chociaż będzie z kim porozmawiać :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wieści od wróżki.

01 maj


Uważaj na wróżby.

Kiedy coś jest zapisane, trudno tego uniknąć..

 

Dobra, przyznaję się – pozwoliłam pewnej wróżce kilka dni temu czytać z mojej dłoni. Ale nie za pieniądze, oczywiście! Bo ja w życiu nie zapłaciłabym za to, że ktoś popatrzy na moje kończyny, albo fusy po mojej herbacie i powie jak będzie wyglądała moja przyszłość. Pomijam już fakt, że kompletnie w takie coś nie wierzę. Pewnie dlatego wieszczka zbytnio się nie wysiliła i paplała do mnie co jej ślina na język przyniosła.     Z potoku słów wyłapałam te ‚najciekawsze’:

Niedługo otworzą się przed tobą nowe drzwi. Ty jeszcze tam nie byłaś, ale ja wiem kto za nimi stoi. Wejdziesz tam i powiesz „dzień dobry, nazywam się A.K. i chciałam powiedzieć, że ja będę kiedyś pana żoną. Ale jeszcze nie teraz, jeszcze dużo się wydarzy zanim to nastąpi…”

I ja mam to niby powiedzieć do jakiejś żywej istoty? I czekać aż ten ktoś zabije mnie śmiechem, albo trzaśnie mi tymi nowymi drzwiami przed nosem? Dziękuję bardzo za takie przepowiadanie, moja dłoń na pewno nie pokazuje takich pierdół!

:D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS