RSS
 

Archiwum - Listopad, 2012

Lekcja Pana Ku.

27 lis

[...] nigdy nie staraj się słuchać zbyt pilnie,
bo możesz usłyszeć coś,
co ci się wcale nie będzie podobało.

 

Pamiętaj! Nie przepracowuj się za marne gorsze. Gdy ktoś zapyta o twoje oczekiwania finansowe, powiedz tak wysoką kwotę, której nawet sama byś sobie nie przyznała. I czekaj na reakcję. Nie zgodzą się – nie trać dla nich czasu. Zgodzą się – to znaczy, że nie znają się na rzeczy i to ty za chwil kilka będziesz dyktować im warunki :) . Nigdy też nie chwal się, że umiesz coś ponad to, czego od ciebie wymagają. Bo cię stłamszą.
I przede wszystkim: nie daj się tam.

Dopóki będziesz chciała się kształcić – ja ci dam pieniądze. Korzystaj z tego, że jesteś jeszcze w Polsce i zrób sobie kursy ze wszystkiego, co cię interesuje. A najwięcej rób z tego, co cię wcale nie interesuje. W przyszłości będą z tego duże pieniądze.

Nigdy w życiu nie weźmiesz żadnego kredytu. Potrzebujesz pieniędzy – przyjdź do mnie. Żadnych długów w naszym domu nie będzie.

Za mniej więcej cztery lata mają się w tym domu pojawić wnuki i nie mam tu na myśli potomków twojego brata. Tak sobie wszystko zorganizuj, żebym miał się wreszcie z kim bawić. Dzieci to podstawa. Ja się z tobą całe życie użerałem, to ty też musisz zasmakować tej przyjemności.

… a przy biegunce nie pij gorących napojów.

Mój Tata <3

 

„Aha, znajdź mi piosenkę, która cały czas leci w norweskim radio. Wszyscy se ją śpiewamy. Obiecałem chłopakom, że poszukasz i ściągniesz. Tam jest ciągle taki zwrot: siekto ha!

Siekto ha! okazało się być oczywiście Kjekt å ha!, a tutaj Wam linkuję:


 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tak mam.

20 lis

 

Do miejsc, nie do ludzi
tęskno mi.

 

Nigdy nie wiem, czy wszystko do końca przemyślałam.

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ruszamy.

16 lis

- Weźmy może sałatkę szwedzką.
- Hmm… a może te ogórki?
- No to jest właśnie sałatka szwedzka.
- To są ogórki przecież… Aha!! :o

 

Nieogarnięcie nieogarnięciem, ale najważniejsze, żeby zdrowym być. :)

Kilka dni temu S. zamieszkał w Krakowie. Z porucznikiem Gwiazdorem :D Teraz to się dopiero zaczną balety. Ja tego całego ich mieszkania tu jeszcze nie widzę, ale z czasem może się przyzwyczaję do zaistniałej sytuacji. Na razie dochodzi do mnie, że S. jest niedaleko i że muszę się pilnować wychodząc na miasto :D Działa to jak najbardziej także w drugą stronę, wiesz, że mam(y) Cię na oku :)

Trochę udaję, że to się nie dzieje. Te poranne dojazdy, nowi ludzie, obeznanie w rzeczach, które średnio mnie interesują. Nie dociera to do mnie, albo może sama nie dopuszczam myśli o tym. Tego też jeszcze nie widzę i nadal uważam, że ktoś się pomylił. S. nazwałby to po prostu brakiem wiary w siebie.

W poniedziałek dowiem się, jak będzie wyglądała druga połowa 2013. Nie to, żebym planowała swoje życie aż z takim wyprzedzeniem… przecież nawet nie wiem, czy dożyję kolejnego tygodnia. Ale jeśli wszystko się powiedzie, to mam Sunbitesy, Kinder Czekoladę w wersji Max i mam też w i z j ę.

Życzę sobie powodzenia :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wiesz co nas łączy…?

12 lis

…ta historia, która nigdy się nie kończy.

 

Z przebłysków imprezowych: dostałam dziś smsa od M.
- Pamiętasz jak na imprezie mówiłem Ci, że ludzie z tego filmu o Paktofonice puszczali muzykę z mojego kompa? Zostawili na nim wszystkie podkłady, fragmenty filmu, pojedyncze sceny, jakieś scenariusze… No, mnie to na gwizdek potrzebne, właśnie to kasuje, ale na imprezie mówiłaś, że mam Ci to wysłać. Nadal chcesz?
- Nieeee, ale dzięki za pamięć. I uświadomienie mnie w ogóle, bo trochę o tym zapomniałam :P

Wczoraj wieczorem natomiast byłam w teatrze. T a k . Mój tata nie mógł wyjść ze zdumienia, no ale co w tym takiego dziwnego? I tak uważam, że uczyniłam to o cztery lata za późno. Mieszkanie w Krakowie poszło na marnację pod względem kulturowym. A co do samej sztuki, to nadal zastanawiam się, czy dobrze ją zrozumiałam… Ale wydaje mi się, że nie do końca :D. Może potrzebuję na to trochę więcej czasu niż reszta plebsu zasiadającego wczoraj w lożach.

Tak poza tym: fajnie słyszeć, że było piwo ze znajomymi z pracy. Obiło mi się o uszy, że Warszawa przyjechała na weekend do Krakowa, więc czemu by się nie spotkać ? Nawet kosztem nie picia. Wszelkie przejawy chorej zazdrości tłumione będą w zarodku. Fine by me, I’m over it :)

Witam też sześciu nowych mieszkańców Krakowa:). A w szczególności dwóch z ul.Wybickiego. Oby Wasze mieszkanie zawsze tętniło życiem, przelewały się przez nie hektolitry wódki, przewijało się pełno zdzirowatych studentek, a droga z buta po baletach na Rynku była znacznie krótsza, niż jest w rzeczywistości :) Serio. Fine by me, I’m over it!

 

Etap II: To nie jest tak, że nic nie robię. Ja zastanawiam się nad sensem.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czasami budzi się we mnie kupidyn.

11 lis

- Ej, a można przyprowadzić na tą parapetówkę jakąś osobę towarzyszącą?
- A przyprowadzaj kogo chcesz…

 

Wstałam z łóżka, a to już coś!
Pół weekendu spędziłam u K. na Azorach. Bo w piątek były ploty przy winie, w sobotę parapetówka, a w niedzielę… w niedzielę były szeroko pojęte zwłoki. W ten weekend chciałam zrobić coś dobrego. Chciałam być matką jakiegoś czynu, który naprawdę będzie doceniony. I taki był.

Historia ta będzie pewnie dla niektórych ckliwa. Albo nikt nie zauważy w niej nic szczególnego. Ja jednak chcę zapamiętać, że przyczyniłam się do tego, że wczorajszy wieczór był dla dwóch osób najbardziej wyjątkowy. Właściwie dla trzech – wliczając mnie.
Historię miłości K. i M. można skrócić do takiej opowieści: podkochiwali się w sobie całe liceum. Gdy ta wyznała mu miłość, on akurat był w związku. Gdy zaś później on powiedział, co do niej czuje – ona miała chłopaka. I tak na zmianę już od 6 lat. Musiałam coś z tym zrobić, doprowadzić to wszystko do porządku.
W sobotę rano, zmagając się ze skutkami piątkowego wina, chwyciłam za telefon i spłodziłam takiego oto smsa: „Cześć, M. Masz jakieś plany na dzisiejszy wieczór? K. robi parapetówkę i każdy ma przynieść coś, co sprawi radość gospodyni. Ja pomyślałam o Tobie…” M. odpisał ze swojego studia nagraniowego w Chorzowie, że chętnie by wpadł, ale o 21 to raczej już nie będzie miał jak dotrzeć do Krakowa. A jednak. Dla chcącego nic trudnego. Cały dzień spiskowaliśmy z M. jak zrobić, żeby było dobrze. Ja byłam ekstremalnie podjarana całym tym sekretem, a gdy już dotarłam na imprezę, to siedziałam jak na szpilkach, patrząc na niczego nieświadomą K. Powiedziałam jej tylko, żeby postarała się za bardzo nie narąbać do 23 :D. Kilkanaście minut po 22 wyszłam po M. na przystanek. Wszyscy spodziewali się, że wprowadzę do mieszkania wiadomo kogo, dlatego tym większe zdziwienie malowało się na twarzy K., gdy ujrzała M. Nigdy nie zapomnę jej miny. N i g d y. To było tak urocze, oni byli na początku tak onieśmieleni, później przegadali pół wieczoru nie odrywając od siebie wzroku – no i ode mnie też trochę nie… :D
Jeśli chodzi o wspóllokatorki, to K. trafiła wyśmienicie. Mieszkają tam sobie wszystkie na „p”: pedagożka, położna, pielęgniarka i policjantka (z kryminalnej). „Brakuje nam jeszcze tylko prostytutki” – jak same mówią :D

Moje mieszkanie pełniło w tym wszystkim rolę bazy noclegowej. No sorry, gdzie tam na Azorach pomieścić te 27 zwłok? Chyba spodziewałam się takiego obrotu sprawy, bo przed imprezą zaopatrzyłam się w jajka, bułki i mineralną na niedzielne śniadanie :D

Korzystając z tego, że zaprosiłam M. na imprezę, to trochę z nim pogadałam ; ). Nie widzieliśmy się w końcu od liceum. M. mieszka na Śląsku. Pracuje w radio i oprócz tego prowadzi z tatą studio nagraniowe. Pytam zatem, czy nagrywali u niego jacyś znani. Odparł, że raczej nie, może kilku kieleckich raperów. Zawsze przynoszą whisky, lepiej im się wtedy nagrywa, a mnie nie można im odmówić :P . Nikt słynny mi się nie przypomina. Ale jeśli widziałaś film „Jesteś Bogiem”, to studio, w którym bohaterowie nagrywają płytę, jest moje i mojego taty. Ja: Wooow! M: Weeeź, przyjechało chyba ze 100 osób, cały dzień musiałem siedzieć z tymi pieprzonymi filmowcami, bo w kółko powtarzali tą samą scenę (…). :D

K. dziękuje mi do tej pory (a dochodzi północ) :D, M. o 9 rano opuścił mieszkanie, bo czekała go czternastogodzinna dniówka w Katowicach, więc teraz pewnie śpi w najlepsze. Ale też jest mi wdzięczny:).
A ja chciałabym być matką chrzestną ich dziecka. Jeśli oczywiście będą z tego dzieci.

Wiem, że powinnam już pójść spać. Niedługo wracam! :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jak mówię, że pada, to pada!

10 lis

Trochę nie mam życia,
a trochę je przegrywam.

 

Na początek wielki : ))))) dla ostatnich trzech dni. A właściwie to wieczorów. Najbliższe dwa też będą epickie.

Wczoraj piłam wyśmienite wino. Od teraz już żadna Kadarka nie wchodzi w grę. Jeśli nie chcę się krzywić po każdym łyku, to tylko wczorajszy ES :). No a po winie jak to po winie: świat jest piękniejszy, każdy plan do zrealizowania, smsy do sympatii nie są żałosne, wszystkie dzieci są cudowne, życie jest bezstresowe,  a Gdańsk na wyciągnięcie ręki :D

Z pozostałych rzeczy: na hiszpańskim postępy. Umiem już zbudować jakieś mniej lub bardziej porywające zdanie odkąd poznałam najważniejsze czasowniki. Bo bez nich to trudno cokolwiek. I tak na ostatnich zajęciach chciałam powiedzieć, że mam 23 lata. „Tengo 23 años.No to mówię, po czym Maylen zwraca mi uwagę, żebym años wypowiadała z większym naciskiem na ñ, bo jeśli powiem to jako zwykłe anos, to będzie oznaczać, że mam 23 odbyty. A to byłoby kłopotliwe. Z resztą jak tam już chcę :D

Natknęłam się ostatnio na klatce na sąsiada – starszego pana z mieszkania obok. Oto co usłyszłam: „A to pani jest jedną z tych dwóch, które się wprowadziły, tak? Bardzo panie są spokojne, przyuważyłem. I chyba zapracowane, bo ja tu widzę przez judasza, że już o 7 panie z domu wychodzą i wieczorem dopiero wracają. W każdym razie – ja mieszkam TU <pokazuje na drzwi> i jakby panie czegoś kiedyś potrzebowały, to pukać, nie wstydzić się!”

I jeszcze poranna prasówka potwierdzająca w jak śmiesznym kraju żyjemy. Kto tu nie żyje – nie zrozumie. Enjoy! http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/walesa-zientarski-i-inni-skad-w-polakach-tyle-zawisci,1860554

A Hey wydali nową płytę. I będą grać koncerty tuuu. Chcę i płytę i na koncert. :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

‚Żyjmy jak żyjemy…

06 lis

…dopiero potem odpoczniemy.’

 

Zauważyłam, że im bardziej jestem wściekła, tym więcej mam do powiedzenia. Wena spływa po mnie wtedy niczym nacierający ostatnimi dniami deszcz. Może od razu odetnę się od wszystkich, napiszę ksiązkę i zbiję na niej kokosy? Brak ludzi jednak mi służy.

Byłam dziś na hiszpańskim. A, tak, zapisałam się jakiś czas temu na ten język, najwyraźniej zapomniałam wspomnieć. I dziś mieliśmy za zadanie zrobić kolaż przedstawiający kolegę/koleżankę z grupy. Wyrzucić na papier wszystko, czego się w czasie naszej krótkiej znajomości o sobie dowiedzieliśmy. Ja wylosowałam Magdę z tej samej ławki i jak się okazało – ona mnie też :D. Oto co usłyszałam o sobie pod koniec zajęć, gdy „przypięto” mnie do tablicy: „Asia, 23 lata, studentka szwedzkiego, lubi podróże, imprezy, wyjścia na miasto z chłopakami. Aha, i ładnie pachnie.”  <3 Gdyby Magda znała mnie troszkę lepiej, to na kolażu widniałby jeszcze szatan. Z pewnością :D

Top zaskoczka zeszłego tygodnia, która nadal utrzymuje się na pierwszej pozycji: Denny Duquette z Chirurgów i Juan Antonio Gonzalo z Vicky Cristina Barcelona to dwaj różni mężczyźni! Ten pierwszy to Jeffrey Dean Morgan, a drugi Javier Bardem. A przecież są  i d e n t y c z n i ! Boże, tyle lat żyłam w błędzie! Na dodatek Ania o wszystkim wiedziała i mi nie powiedziała! No sami sobie wyguglujcie!

à propos Chirurgów: wpadłam. Zaczęłam oglądać od pierwszego odcinka. Od nowa. Bo dobrze mi się przy tym obiad je. :o A przecież jest już dziewiąty sezon i jeden odcinek trwa czterdzieści minut! Poświęcę na to dwa razy więcej czasu z mojego życia niż na Przyjaciół. Ale już odstawiam, naprawdę. Chciałam się tylko upewnić, czy nic się nie zmieniło :D. Tutaj bardzo proszę podsyłam najlepszą scenę z serialu
http://www.youtube.com/watchv=st2jamNWcJM&feature=endscreen&NR=1
. Ściągnęłam sobie na telefon
i słucham do poduszki. <3

I dzisiaj jest do wygrania pięćdziesiąt milionów w totka i są wybory w Ameryce. Nie wiem, czym jestem bardziej podniecona.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS