RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2012

Dziewczyna z naprzeciwka.

26 wrz

Kiedy powiem sobie dość,
a ja wiem, że to już niedługo…

 

Wrzesień nie jest dobrym miesiącem. Powiem więcej – wrzesień jest smutnym miesiącem. Od dziewiętnastu lat wiąże się z samymi przykrościami: we wrześniu zaczynało się przedszkole, którego tak niecierpiałam, później zaczynała się szkoła, do której chodziłam zdecydowanie za długo, a gdy przyszła pora na studia, to wrzesień był wolny, nudny i nie było co ze sobą począć.

Nie inaczej i w tym roku. Wrzesień okazał się złośliwy dla mnie i wszelkich podejmowanych przeze mnie działań. Najgorsze było szukanie mieszkania w Krakowie, przez które zapewne nabawiłam się kolejnego stadium nerwicy. Dobrze, że to już ostatni rok takiego poszukiwania i koczowania w obcym mieszkaniu, im jestem starsza, tym bardziej wygodnicka. Ale jeszcze słówko do właścicieli mieszkań: spróbujcie żyć na 10 metrach kwadratowych za tysiąc dwieście złotych i spróbujcie wytrzymać z takimi upierdliwymi i szurnietymi ludźmi, jakimi sami jesteście. Spróbujcie, a spotkamy się w tym samym miejscu – Kobierzyn znów przyjmuje chorych umysłowo.

Najważniejsze jednak, że mieszkanie znalezione. Dąbie. Będę dziewczyną z naprzeciwka. Hej, K. co u Ciebie tak przy okazji? :)

A tak z pozostałych rzeczy, to byłam dziś w banku zamknąć konto. Przed placówką powtarzałam sobie pod nosem „Aśka, zamykasz dziś konto. Chcesz zamknąć konto. Musisz zamknąć konto. Nie daj się na nic namówić. Dziękujesz za współpracę i wychodzisz.” Z banku wyszłam po 40 minutach z aneksem do umowy. Nie dość, że nie zamknęłam konta, to otworzyłam kolejne… Nie umiem rozmawiać z tymi ludźmi. Zawsze tak mną zakręcą, że mam ochotę oddać im całą kwotę, jaka znajduje się na rachunku. Tak po prostu. Niechże ktoś tam ze mną idzie i pilnuje, żebym nie postradała zmysłów. Całkowicie.

 

Przyszłość jest taka niepewna.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Za te garnki już dziękuję.

14 wrz

Lubię sobie na początku pierdzielnąć jakiś cytat, czy coś.
Wpis wygląda wtedy jakby mądrzej.
…dziś nic nie przychodzi mi do głowy.

 

Poświęciłam dziś dwie i pół godziny mojego życia czemuś, co mogłoby mnie zabić, gdyby trwało trzy. Nawet nie wiem co było gorsze: jazda samochodem z moją babcią, czy obiad w restauracji, na który się wybrałyśmy. Ale zacznę od początku. Moja babcia wygrała darmowy obiad dla 4 osób w najlepszej (!) w naszej okolicy restauracji. Na obiad postanowiła zaprosić te osoby, które kocha najbardziej. No i mnie, którą uważa za wiecznie niedożywioną. A oto krótka charakterystyka babci jako kierowcy:

Wyjeżdżamy z podwórka, rozwijamy prędkość 20km/h, a babcia z biegu pierwszego zmienia na trzeci.
J: Babciu, a co ty tak z jedynki od razu na trójkę?
B: A co się będę rozdrabniać?!
J: : o

Wyjeżdżamy z terenu zabudowanego, prosta w lesie. Czarne Audi przymierza się do wyprzedzenia nas.
B: No i co debilu, już ci się spieszy? Patrz go, już się bierze za wyprzedzanie! A przecież wcale tak wolno nie jadę…
J: <ukradkiem spoglądam na licznik – 45km/h>

Olkusz, dwupasmówka. Po zjechaniu na lewy pas babcia zapomina wyłączyć kierunkowskaz.
J: Babciu, nie wyłączyłaś migacza.
B: <zero reakcji>
J: Babciu! Kierunkowskaz ciągle tyka!
B: Coś mówiłaś?
J: Migacza nie wyłączyłaś!!!
B: Co? Eee…
J: No popatrz tylko, ludzie za nami myślą, że wejdziesz w zakręt z prędkością 50km/h!
B: <lustruje kokpit> Faktycznie! Widzisz dziecko, ja już nie słyszę nic…
J: <składam dłonie do modlitwy>

Szczęście nam sprzyjało, więc dojechałyśmy do restauracji w jednym kawałku. Wkroczyłam tam z jedną myślą: zjadłam dzis tylko śniadanie, jeśli zaraz nie dostanę obiadu, to zjem moje skórzane buty. W sali okazało się, że obiad dostaniemy po prezentacji blendera i garnków, czyli za półtorej godziny. Co? Jakie garnki? Jaka prezentacja? To pułapka! Ja pierdolę, dlaczego złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom? Dobrym i głodnym ludziom! Powiedziałam babci jak bardzo ją kocham i jak się cieszę, że mnie zabrała. Przeczekałam półtorej godziny z myślą, że zaraz zjem tą babę, która prowadziła spotkanie i zachwalała diamentowe patelnie. Obiad był bardzo dobry, ale życzyłabym sobie cieplejsze mięso. Druga część prezentacji upłynęła szybciej. Babcia wygrała czek wczasowy, który przekazała mi, żebym sobie jechała i zniknęła jej z oczu :D I tak o. Pośmiałyśmy się, popatrzyłyśmy na patelnię, która kosztuje 1440 złotych i… moja babcia na odchodnym „szepnęła” mi z drugiego końca sali „Asia, oni chyba pogłupieli, że za tyle pieniędzy garnki sprzedają!” I tyle nas widzieli :D

Babciu, nigdy więcej!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ej!

13 wrz

Wolę potknąć się o własne sznurówki,
niż o własne życie.

 

A o tym, że wpadłam (a dosłownie: zderzyłam się) w centrum Sztokholmu na premiera Szwecji, to chyba Wam nie opowiadałam?! Urodziłam się łajzą :D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

destrukcja.

12 wrz

Pycha jak baletnica -
kroczy przed destrukcją…

Doszło do mnie, że powinnam coś napisać. Cokolwiek. Choćby to, że jestem, wróciłam, siedzę i zatracam się w bezczynności. Przez ostatni tydzień byłam jak dziecko we mgle. Albo gorzej – marudzący na każdym kroku, leniwy, wiecznie niezadowolony bachor. Nie mogłam się odnaleźć. Nie miałam po co wstać rano z łóżka. Nie umiałam wrócić do rzeczywistości. Nawet tego nie chciałam, ale przecież nie mogę żyć szwedzką rzeczywistością do następnego lata. Rozpakowanie walizki było pierwszym krokiem do wybudzenia się z letargu, oznaką ‚trzeźwości’. A było co rozpakowywać – mój bagaż ważył 31,5 kg, co dawało mi jeszcze całe pół kilo na hulanie w spożywczaku na rogu :D. Do Polski przywiozłam 25 kilo książek, 2 kilo żelek, trochę ubrań i tonę wspomnień :)
Kolejny gest, na który się porwałam, to szukanie mieszkania w Krakowie. Nie pytajcie jak idzie, bo… nie idzie. To będzie dłuuugi wrzesień, wake me up when september ends… czy coś.

Nie lubię zmian. Nie ogarniam nowego bloga, jestem mało postępowa. Ale mimo wszystko czuję, że niedługo skuszę się na wrzucenie tu jakiegoś zdjęcia :p. Z duchem czasu? Z duchem czasu!

 

P.S. Wszystko jest bez sensu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS