RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2012

Patetycznie i panicznie.

30 cze


If this is the moment I stand here on my own
If this is my right of passage that somehow leads me home
I might be afraid but it’s my turn to be brave
If this is the last chance before we say goodbye
at least it’s the first day of the rest of my life
I can’t be afraid ’cause it’s my turn to be brave.

Spakowana. Spanikowana. Zaraz lecę. Najbliższe 24 godziny będą sprawdzianem życia… Już czuję, że mam psutkę w głowie i że nie poradzę sobie ze szwedzkim. Właśnie sprawdziłam w słowniku jak jest „wstawać”. Rozumiecie? Czarna dziura, nie wiem jak ja się tam dogadam. Zacznę majaczyć. Majaczenie zawsze pomaga.

No to lecę. :)
Si ya!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mnie o zdanie zawsze pyta się za późno… ;p

28 cze


- to ty go znaaasz?
- no…
- ale nic nie mówiłaś!
- muszę wam mówić o wszystkich randkach?;p
- randkowałaś z X?!
- dad, please, that’s just one side of me :P

Jaki ten świat mały… :D


 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

What a mess!

27 cze


A człowiek jest taki głupi całe życie…

Do aktywnej blogowiczki to ja ostatnio nie należę, nie nie. Ale co zrobić jak nie można się rozdwoić? Chociaż w moim przypadku to nawet dziesięć replik takiej sieroty nie pomoże w ogarnięciu wszystkiego, co powinno być już dawno zrobione.
Sesja prawie zamknięta. Wyprowadzka z krakowskiego mieszkania poszła szybko, corsa z moimi rzeczami znów wyglądała jak taran, chociaż prawie nie różniła się od tej, którą wyjeżdżaliśmy w zeszłym roku na wakacje :D

WSZYSTKO wylądowało w moim pokoju. Trzeba widzieć w jakim gnoju siedzę i nie wiem jak się za niego zabrać. Nie wiem też jak się spakować na dwumiesięczny wyjazd. Nie mam się gdzie podziać w pierwszy dzień w Sztokholmie. W Szwecji umrę z głodu. Na domiar złego ciągle mnie coś boli, a ostatnio zmiażdżyłam sobie stopę tak bardzo, że nie mogę nawet na nią patrzeć, nie mówiąc o chodzeniu. Dobór adidasów jest u mnie równoznaczny z doborem dobrych jeansów, co znaczy, że prawie niemożliwy. Nie mam siły biegać do H&M i zwracać kolejnego nieudanego zakupu. Jeśli przed wyjazdem nie odwiedzę dziadków, to wyprą się mnie już całkowicie. Muszę do fryzjera. U dentystki byłam dziś i nie wyszło z tego nic dobrego. Muszę się ubezpieczyć w sensie zagranicznym, bo jak tak dalej pójdzie, to będę chodzącą paralityczką. Na dodatek na dworze jest -10 i pada deszcz, a ja muszę wyprać przed wyjazdem dosłownie wszystko, inaczej chyba będę skazana na bieliznę ojca.

Ja tu jeszcze wrócę jak wygrzebię się z tego beznadziejnego położenia…

P.S. Naprawdę muszę zacząć być miła dla ludzi.



 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Choroba za chorobą.

14 cze



‚Gamofobia –
lęk przed zawarciem małżeństwa. Przyczyną mogą być trudności w podejmowaniu ważnych decyzji, połączone z wątpliwościami, postrzeganie partnera jako zagrażającego wolności i niezależności. W krańcowej formie może się przejawiać jako ucieczka sprzed ołtarza. ‚

Nie zwracajcie uwagi, dokończcie kolację, ja tylko tak o, mnie tu nie było.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Świadomość.

09 cze

Idzie o to,
aby stworzyć absolutną całość
za jednym razem.

Może jeszcze nie wiecie, ale byliśmy w Zakopanem. Znowu. Majówkę sobie zrobiliśmy na początku czerwca. Tak, samochodem, bo ja na jedną noc biorę przecież cały bagażnik walizek. Muszę być przygotowana na każdą pogodę, na każde wyjście, na ewentualne spotkanie Bruce’a Willis’a błądzącego po Krupówkach, a ubrania dobierać pod kolor szlaków górskich. Tym razem jednak nie pakowałam się w nocy, a nad ranem – chwilę przed wyjazdem. I to mnie zgubiło, do czego przyznaję się już na początku. Moje nieogarnięcie wyszło podczas brania prysznica w naszej zakopiańskiej kwaterze. Zapomniałam szamponu. Zaglądam więc do kosmetyczki S., ale brak tam jakiegokolwiek żelu do ciała/włosów, więc nie spodziewam się, żeby był i szampon. Podejmuję odważną, lecz bezmyślną decyzję – myję włosy mydłem. Ledwo daję radę spłukać, na sitku osiada połowa włosów. Jestem przerażona. Włosy schną. S. uświadamia mnie, że przecież mydło jest tłuste. Nie mógł mi tego powiedzieć przed? Na głowie robi mi się sympatyczna pomada, a włosy ciągle wypadają. Wysyłam S. do sklepu po coś szamponopodobnego. Wraca z rumiankowym za 2,90zł (!). Myję i ratuję resztki tego co mam na głowie, bo to, co w niej – zniknęło bezpowrotnie. Włosy schną długo, bo przecież zapomniałam suszarki.

Pół godziny później:

No pasuje ogolić nogi, mimo wszystko. Za sukces uznaję to, że ogoliłam je własną maszynką :D No ale przecież zaraz! Suuuucha skóra, tragicznie sucha po goleniu. Nie, nie mam balsamu. Zapomniałam. Teraz już się nie patyczkuję, tylko biorę od S. krem do twarzy po goleniu i rozprowadzam po łydkach. Moje nogi pachną mężczyzną, a ja ciągle schylam się, by je powąchać. Gordżys! :D

No jasne, że nie spędziłam całego weekendu w łazience! Był przecież szlak – jeden i drugi i obydwa dla matek z dziećmi, bo ja na prawdziwe trasy to się nie nadaję. :D W ogóle chyba chodzenie po górach nie jest dla mnie, bo mi wystarczy średnio wysoka skałka i już odzywa się mój lęk wysokościowo-przestrzenny. Ale obiecaaaałam, że wejdziemy kiedyś na Kasprowy. N o g a m i.
Dodam jeszcze, że Krupówki to istna rewia mody jest. A największe zainteresowanie budzą dziewczyny ubrane w podkoszulki, majtki i szpilki. Jestem pod wrażeniem, że ubierają majtki. Bohaterki wyjazdu ;)

P.S. Polecam tradycyjne lody na rynku w Nowym Targu. Kolejka do nich ciągnie się prawie pod Zakopane, ale naprawdę – opłaca się :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Orka na ugorze. Tak zwana.

01 cze


J: jestem w czarnej dupie…
B: a witamy, witamy :D

Wymiana zdań koleżanek idealnie obrazuje moje położenie. Tylko że mnie nie ma kto powitać. No, może jedynie czerwiec, w którym nie będę miała czasu sobie nawet trafić.

Za 30 dni wsiadam do samolotu. Kierunek Sztokholm. Dostałam pracę i będę tam dwa miesiące. A jeśli nie znajdę sobie mieszkania, to przekoczuję ten czas na dworcu, który w gruncie rzeczy nie jest wyrokiem śmierci, a nawet cieszy oko :). Jak można się domyślać – jestem teraz ekspertem jeśli chodzi o rynek nieruchomości w stolicy Szwecji. Kopalnia wiedzy po prostu. A do ulic to mam już taką pamięć, że mogłabym się załapać na dodatkową fuchę taxówkarza. Nocnego na przykład, bo po co miałabym w ogóle spać? Ale pomijając kwestię mieszkaniową, to super, zajebiście i cieszę się strasznie :). Już tyyyle ludzi zadeklarowało odwiedziny. Przyjmuję oczywiście gości – na peronie znajdzie się miejsce dla każdego :)

Od kilku dni zastanawiam się nad słowami M. Czy ze mną naprawdę tak trudno się dogadać? Czy trudno nawiązuję kontakty z ludźmi? Czy nie daję się innym polubić? Nigdy nad tymi nie myślałam, bo nie było takiej potrzeby. Przecież ja zawsze chciałam się ze wszystkimi przyjaciółkować. Ale jak widać – z biegiem lat robię się coraz większym zgredem. A może po prostu już nie ufam ludziom tak jak kiedyś, po tym, jak zobaczyłam jacy potrafią być fałszywi…

Byliśmy ostatnio z S. w Katowicach na „Nietykalnych”. Bo wszyscy polecali, opowiadali że wzruszający, że zabawny, dający do myślenia, że złamie największego macho, że potrzebne będą chusteczki, że muzyka przechodzi ludzkie pojęcie, że obejrzeliby drugi raz… I wiecie co? W pełni się z nimi zgadzam :)))

A tak na marginesie: czuję, że ktoś znów ma do mnie jakieś ukryte pretensje, co doprowadza mnie do szewskiej pasji. Ale ja poczekam. Już niedługo…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS