RSS
 

Archiwum - Maj, 2012

Studenci też się starzeją…

26 maj


…a ja jestem tego najlepszym przykładem.

Tegoroczne Juwenalia dupy nie urywały. Chęci do świętowania oczywiście były,
ale chęci to nie wszystko. Potrzebni są ludzie. A ludziom się nie chciało. Nie zaszczyciłam obecnością żadnego koncertu, niemniej jednak każdego wieczoru coś się działo, gdzieś się było.

Wtorek.
Wieczorem byłam z P. na piwie (a może i trzech). Nigdy w życiu nam się tak dobrze nie gadało, co wzbudziło we mnie lekki niepokój. No bo jak to? Zauważyć takie coś dopiero po czterech latach znajomości? Ponadto rozmowy z P. są zawsze takie edukacyjne. Wychodzę ze spotkania jakby mądrzejsza :D.

Środa.
Po zawołaniu: ”ej, dziewczyny, bo podobno wczoraj zaczęły się Juwenalia, może się czegoś napijemy, coby nie było, że się starzejemy całkowicie?!” poszłyśmy z D. i K. pić. Wino. Na mieszkanie. „Dużo i tanio” było hasłem przewodnim. I było całkiem sympatycznie :)

Czwartek.
O całodniowym wyczekiwaniu i późniejszym bieganiu po mieście w duchu miłości chyba nawet nie ma co wspominać. Żenujące sytuacje są moją specjalnością, ale nie każdy musi o nich wiedzieć. O 22 dotarłam na mieszkanie do W. Odbywała się u niej kolonia, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Na Wielpolu zatem nocował kto chciał, jadł co chciał, mył się kiedy chciał, albo i wcale, bo przecież taka jest idea kolonii :D. Mieliśmy SingStara, ale musieliśmy się dobrze zrobić, żeby chwycić za mikrofony. K. wymiatała w te klocki! Do domu wróciłam z dwoma tatuażami :D,
a jak Ania zobaczyła rano moją magiczną gwiazdkę na policzku, to skomentowała: „Asia, masz chyba jakiegoś robaka pod okiem…” Nice!

Piątek.
Nie nieeee… jasne, że nie dotarłam na korowód. Mam 300 metrów do Rynku,
ale to zdecydowanie za daleko, by powitać pochód przebierańców. Za rok ostatnia szansa. Wieczorem wino z Nieogarem.

Sobota.
Pół dnia spędziłam z Nieogarem nad Wisłą. A wieczorem postanowiłyśmy razem
z Anną iść do klubu i obejrzeć przy piwie finał Ligi Mistrzów. Jako prawdziwe fanki piłki nożnej, przed wyjściem na miasto, upewniłyśmy się jeszcze raz kto w ogóle gra :D Nie mogłysmy się natomiast zdecydować komu kibicujemy. Znalezienie wolnego stolika wcale nie graniczyło z cudem, powiem więcej – miałyśmy zajebiste miejsca w pewnym ogródku na Brackiej:). Zamówiłyśmy dzban piwa, a ja w porywie moich dawnych sympati zaczęłam kibicować Niemcom. Jak się skończyło – każdy wie. Ale nadal utrzymuję, że Bayernowi puchar się należał.

Niedziela.
Czułam, że niedługo wydam ostatnie tchnienie. A wieczorem byłyśmy jeszcze umowione na piwo z M. Poszliśmy na piwo, ale moje było w postaci soku porzeczkowego :D. Z Rynku udaliśmy się na Miasteczko AGH, zupełnie jak za dawnych czasów, tylko teraz w trochę gorszej kondycji. Ja nie wiem… że też kiedyś bywałam tam dwa, trzy razy w tygodniu, a teraz raz na rok :o. Obejrzeliśmy light show, byliśmy świadkami oświadczyn i wróciliśmy do domu, żeby trochę umrzeć.

Poniedziałek był dziwnym dniem. Bez alkoholu.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niechaj poleje się alkohol!

23 maj

No… Juwenalia były przecież, ogarniam się.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„a to przyjemne jak kąpiel z kolegami dziadka”

14 maj


(…) była jak śmierć, śmierć nosi czarny stanik,
tatuaże jak obłoki po wybuchach bomb.
Kochała wszystkie psy, wszystkich hycli miała za nic,
jej włosy pachniały pizzą,
do dziś zresztą czuję ten swąd.

Od tygodnia żyję trochę inaczej. Bardziej się pilnuję, kontroluję każde wychodzące połączenie telefoniczne i każdego wysyłanego smsa. Od tygodnia żyję bowiem w  a b o n a m e n c i e. A tego jeszcze nie było. Biuro Obsługi Klienta poznaje mnie już po głosie gdy do nich dzwonię, ale co ja mam zrobić, że mam tyyyle pytań :D. Dodatkowo za każdym razem konsultant parska śmiechem, gdy podaję hasło do swojego konta. Może czas je zmienić? :P

W piątek odkryłam kolejną czynność, która nie jest dla mnie. Lista takich czynności jest jakieś 100 razy dłuża od listy o przeciwnym znaczeniu. A zatem wspinaczka, chodzenie po skałach i wszelkie pochodne tej aktywności fizycznej nie są dla mnie. Bo ja 2 metry nad ziemią się zatrzymuję, stygnę, panikuję też trochę no i płaczę. Nogi odmawiają posłuszeństwa, mięśnie zaczynają wiotczeć, pupa szuka dostępnego miejsca, na którym chętnie by usiadła do momentu pojawienia się GOPRu, a głos w głowie mówi, że trzeba było się pożegnać z rodziną i znajomymi. Także wspinaczka nie.

Zaliczył mnie pierwszy komar tego roku. Należy mu się tu jakieś wspomnienie, bo przecież od trzech dni nic innego nie robię, tylko rozdrapuję łokieć. Dzięki, komar ;). Niedługo będzie już masowy atak, więc chyba tu z Anką pomrzemy biorąc pod uwagę, że do sufitu mamy jakieś 3,5 metra, a tak wysoko nie skaczemy :P

S<3

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wdech. Wydech.

03 maj


Najgorzej jest być samym w domu
i nudzić sie tak okropnie.

Dopadło mnie dziś takie coś. Że nie wiem jak zdiagnozować, a do objawów
w wikipedii nie zajrzę, bo znowu wyjdzie, że to jakiś rak, czy depresja. Internet wpędza ludzi w jeszcze większą chorobę niż ta, na którą naprawdę cierpią.

Denerwuję się. Znów. Jakoś podświadomie, ale nie do końca świadomie, cytując mistrza :D Może to jutrzejszą maturą? Jasne, że nie piszę, ale tyyyle tysięcy nastolatków pisze! Czy to nie wystarczający powód do tego, by mieć wieczorny rozstrój żołądka?

Dziesięciodniowe weekendy mi nie służą.

Brakuje mi czegoś też. Dawno nie jadłam chrupek…

 
Wszystko idzie tak bardzo do przodu, a ja nie potrafię. Wróć(!) - znając moje możliwości, to na pewno potrafię. Ja zwyczajnie NIE CHCĘ. Kilka dni temu zajrzała do nas E. z R. Budują się koło nas, lada chwila urodzi im się dziecko. Za nimi budują się W. i K. W. urodziła dzisiaj synka (jestem ciocią:D), kilka domów dalej mieszka K. i K. U nich za 4 miesiące też rozwiązanie. Nie chcę, żeby na mnie też przyszła kolej. A mama mówi, że przyjdzie, że musi. Może zamiast tego otworzę domowe przedszkole u nas na uliczce?
Btw. synek W. i K. ma na imię Oskar. Komentarz babci do całego wydarzenia: „No, urodziła. I to podobno ma być jakiś Oskar. To już nie ma normalnych polskich imion? Będziemy za nim wołać jak za nagrodą filmową?”

Odbudowywanie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS