RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2012

Nie bójmy się rozmawiać.

20 kwi


Czy wiesz, że…
170 kotów pracuje w Pałacu Kultury i Nauki w Wawszawie walcząc z myszami?

Chcę mieć kota, nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Skoro o ciekawostkach mowa, to wczoraj na praktycznym szwedzkim u Jona rozwiązywaliśmy quiz o Auguście Strindbergu. To taki szwedzki Adam Mickiewicz, a dla nas zmora każdego kursu z literatury:P. Pytania generalnie nie sprawiały problemu dopóki nie doszliśmy do szóstego: rozmiar penisa Strindberga. We wzwodzie. Trzy możliwości – 16cm, 7cm, 30cm. Za podpowiedź można było uznać fakt, że rzeczony August miał problemy z kobietami, nigdy nie mógł żadnej zatrzymać na dłużej. Ale przecież spłodził 6 córek, więc nie mogło być tak źle! Podczas gdy W. googlowała pod ławką „długość penisa Strindberga”, ja z P. odmierzałyśmy w zeszycie podane wyżej centymetry. Pytanie do omówienia trafiło się B., która ogólnie rzecz biorąc nie wiedziała jak je ugryźć, a minę miała bezcenną :P. No i dowiedzieliśmy się: szesnaście cm.

Wspominałam Wam, że mam cichego wielbiciela-zabójcę? Zauważył mnie kiedyś na przystanku i nie mógł oderwać wzroku. No i zagadał, pogadał o pierdołach, trochę przeraził, trochę nastraszył, a na koniec się zmył. Wczoraj stał pod moją uczelnią :D. Zobaczył mnie już z 300 metrów, ja jego niestety trochę później. Od razu spuściłam wzrok i pognałam przed siebie. Myślę, że miał już na języku „cześć” w moją stronę, ale wiem, że gdybym odpowiedziała, to znowu by mi truł (…).

Jechałam dziś wesołym busem do domu. Przypadkowo spotkałam w nim ciocię,
a później dosiadła się też mama. Sćisk był przeogromny, ale co to dla nas! Gadałyśmy na całego busa, ciocia chwaliła się, że I. wygrała wódkę na swoje wesele, ponarzekałyśmy na teściowe, poplotkowałyśmy o nowych skandalach we wsi, a gdy mama wyjęła kabanosy i zaczęła częstować pasażerów, to już było nie na moją psychikę :DDD Generalnie przejęłyśmy tego busa, a kierowca jakby mógł, to spadłby z krzesła już podczas rozmowy o stanikach.  

P.S. Podjęłam się trudnego wyzwania przeżycia do 7. maja ze stu dwudziestoma złotymi na koncie :D Challenge accepted!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hurry up, we’re dreaming.

17 kwi


To dla ciebie ubieram się modnie.
Nie w biustonosz, rajtuzy i spodnie.
To dla ciebie pomysły mam nowe,
To dla ciebie straciłam głowę.

Końcem jakiejś epoki jest przestać komuś ufać, czy robić tak, żeby ten ktoś przestał ufać nam?

Wydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwy
dasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwyda
sięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasię
wydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwy
dasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwyda
sięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasięwydasię.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Stówa!

15 kwi


Ja wierzę, oni tańczą wciąż
Oni żyją swoim życiem
I dopłyną tam gdzie chcą
I wierzę w ich podwodny świat
A orkiestra, która grała
Do tej chwili gra.

Dzisiaj sto lat temu największy i najbardziej wypasiony transatlantyk świata zderzył się z górą lodową.
Od kilkunastu godzin leży na dnie oceanu.

Czasami sama się dziwię, że aż tak bardzo żyję tragedią Titanica. Oglądając filmy dokumentalne i zdjęcia z tego wydarzenia – przechodzą mnie ciarki. Wyobrażacie sobie tą panikę na statku? Świadomość, że szalup ratunkowych nie wystarczy nawet dla połowy pasażerów? I tą lodowatą wodę? A do tego te wszystkie legendy i przesądy, że Titanic m u s i a ł zatonąć. Coś wstrząsającego.
Tak więc obejrzłam dziś produkcję Camerona z najlepszą na świecie rolą Kate Winslet, ściągnęłam na dysk listę pasażerów (bardzo dużą część podróżujących stanowili Szwedzi), poczytałam o dalszych losach tych, którzy przeżyli no i przede wszystkim – obejrzałam „sprzątanie” po katastrofie, czyli wyławianie z wody zamarzniętych ciał, a później ich identyfikację. Polecam, choć nie do obiadu

http://vod.onet.pl/duchy-titanica,43295,film.html#play
 . Chcę do Nowego Jorku i chcę do muzeum Titanica. Na dodatek marzy mi się kolekcja wyłowionych z wraku przedmiotów (patologia), jednak trzeba kupić całą, nie prowadzi się sprzedaży detalicznej, czemu nie podołałabym logistycznie ani finansowo ;/. Ale może kiedyś. Na razie wybieram się do kina na 3D ;))

P.S. dzieje się!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

y..?

13 kwi

Ja jebie. Boje siue zasypiuać, bko obudze sie z kacem.
moralnym tez.
Comnie podkuisło, przeciez siedzialam juz w pidzamieu. ale nie. zachcialo sie dansingó.w.

dobranboc.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

O tym, że śmierć czyha w łazienkach.

11 kwi


Czasem przychodzi powoli,
czasem przychodzi wieczorem,
przychodzi z upalnym latem,
razem z zimą, razem z mrozem.
Zakopuje cię po cichu,
zakopuje tuż pod schodem…

Mama mówi, że wyglądałam jakbym po prostu spała. Ale po co, do cholery, miałabym zasypiać na posadzce w łazience? Wszystko działo się tak szybko, a moje salto pamiętam do połowy, tzn do momentu, aż zaryłam głową i urwał mi się film. Więc nawet nie wiem czy było okazałe dla oka, za to z niezłym pierdolnięciem – dosłownie rzecz ujmując :D To było zawieszanie firanki nad wanną w wersji hard.

Łazienki takie są właśnie. Zdradliwe. W łazienkach trzeba się umieć poruszać, zwłaszcza gdy powierzchnie są mokre. A łazienka krakowska jest kolejnym wyzwaniem, jest zabawą w kotka i myszkę ze śmiercią. Wszystko za sprawą Michaiła. Gdy idę się po nim kąpać, to nie wiem, czy najpierw łapać się za głowę, modlić, czy może założyć strój kąpielowy. Łazienka po prostu pływa. Wywinięcie koziołka to tylko kwestią czasu. Na początku myślałam, że tak masowo wylewa nam pralka. Później, gdy odkryłam już, że to jego sprawka, stwierdziłam, że on chyba się myje poza wanną: że stoi na środku łazienki, przyciąga słuchawkę i tak właśnie bierze prysznic. Ale Marta najwyraźniej się wkurzyła i zapytała go dlaczego, do jasnego grzyba, jest po nim tyle wody na ziemi. I oto czego się dowiedziała: Michaił zrobił sobie jakieś kuku na nodze i nie chce jej zamaczać. Dlatego przed każdą kąpielą zawiązuje sobie na niej reklamówkę i wystawia za wannę -.-
No słyszeliście ostatnio coś głupszego? Myślałam, że się przewrócę jak to usłyszałam. Przecież on tą nogę tak konserwuje już drugi miesiąc! Czeka aż mu zgnije? Nie wiem, ale to następny dowód na to, że ja nie jestem postępowa. Zacofana jestem. Dziecko we mgle. Widocznie nie znam najnowszych metod leczniczych, a na „Chirurgach” spędzam dziennie cztery godziny. Jakbym umiała tak po angielsku, to bym mu przemówiła do rozumu. Ale nie umiem,
a reklamówek pod wanną przybywa….
 


you wanna hear about the deal i’m making?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I daj mi, Panie, cierpliwość…

08 kwi


…bo jak dasz mi siłę, to ich wszystkich pozabijam.

Co roku to wszystko wygląda tak samo. A nawet dwa razy w roku każdego roku. Przed każdymi świętami m u s i mieć u nas w domu miejsce kłótnia z takim prawdziwym pierdolnięciem. Inaczej się nie da, bo święta bez obrzucania się mięsem smakują gorzej. Zatem gdy już wyrzuciliśmy sobie, że żałujemy, że on/ona nadal żyje, że wieczne pretensje, że jedzenia jest zawsze za dużo, że przy garach stoi zawsze jedna i ta sama osoba (…), poszliśmy do kościoła :-). W liczbie dwie sztuki, bo reszta w tym roku się wypięła i nie świętuje. A w kościele tłumy, bo przecież raz do roku wypada się przejść, żeby ksiądz zobaczył. Nie wiedziałam, że u nas w parafii jest tyle ludzi. Stanęłam w pobliżu konfesjonału, niedaleko grupki młodzieży, by mieć pewność, że nikt nie będzie mi się darł za uchem chwaląc Pana. Stałam tak spokojnie, dopóki ksiądz nie zasiadł w konfesjonale. Bo jak zaczął spowiadać, to pożałowałam, że nie jestem wśród tych, którzy zostali w domu nie świętując. Otóż dla Polaka każdy moment na spowiedź jest dobry – nawet na pięć minut przed komunią. I tak oto grono tych najwierniejszych otoczyło konfesjonał skacząc sobie do gardeł kto był pierwszy w kolejce. W jakiej kolejce, ja się pytam? Oni chyba nie wiedzą jak wygląda kolejka. W środku mszy przybiegli ze wszystkich stron kościoła i roszczą sobie prawo do pierwszeństwa u księdza. Cała sytuacja trwała dziesięć minut i wyglądała mniej więcej tak: po obu stronach konfesjonału klęczęli ludzie i żaden nie ustąpił temu po drugiej stronie. Ksiądz siedział sobie spokojnie w środku i nie wyspowiadał nikogo. A może spowiadał dwóch jednocześnie?
Jedna kobieta, której dane było dostać rozgrzesznie w tym całym cyrku, stanęła tuż za mną. Gdy zaczęła się pieśń, kobieta ruszyła swoim sopranem wprost na mnie. Moje uszy doznały szoku, a ja podskoczyłam mniej więcej na wysokość dziesięcu centymetrów. Dobrnęliśmy do komunii świętej. Ja, głucha już na prawe ucho, ustawiłam się w kolejce. Z bocznej nawy zaczęła nacierać grupa geriatryków, która zatrzymała się dokładnie na moich plecach. I oto zbliża się ksiądz rozdając komunię, a ja czuję, że ktoś nieprzerwanie klepie mnie po tyłku. Klepie i klepie, więc się obracam, a tam same kolorowe berety i jeden z nich krzyczący do mnie: „my też chcemy”. Tak więc ja próbuję przekrzyczeć sopranową kobietę (która najwidoczniej nie wie, że Pan Bóg usłyszy nawet szept)
i krzyczę do staruszki za mną: spokojnie, dostanie pani, na pewno! Nie zorientowałam się tylko, że organy już nie grały, ludzie nie śpiewali (poza sopranką), a jakieś sto osób patrzyło na mnie i było bliskich osiurania się ze śmiechu. Ja sama także :D. Grupa młodzieży, przy której stałam na początku, biła mi brawo i wysyłała całusy :D. Dobrnięcie do końca mszy bez ataku śmiechu sprawiło mi ogromną trudność.

Wesołych Świąt wszystkim.

P.S. Oczywiście wygrałam w tym roku konkurs pisankowy, choć konkurencja była spora i naprawdę utalentowana. :)
P.S.2 Pada śnieg. Naprawdę.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS