RSS
 

Let it be.

26 mar


Whatever.

Miałam o tym wspomnieć już miesiąc temu, ale podniosłyby się głosy, że jestem prześmiewcza, nietolerancyjna, nie znam się, nie szanuję zwyczajów innych ludzi, jest rok przestępny i że w ogóle ma być jak jest. Miesiąc temu patrząc przez okno powstrzymałam się, bo stwierdziłam, że to minie. Jest jednak dwudziesty szósty marca, lada dzień będzie Wielkanoc, a w oknie sąsiadów z naprzeciwka nadal świeci się choinka. Każdego wieczoru. Nie oceniam. Po prostu Wam donoszę.

To był najdłuższy weekend jaki w życiu przeżyłam. Od czwartku do dziś spałam 13 godzin. Nie to, żebym się jakoś wyśmienicie bawiła. Przebimbałam oczywiście trzy dni, ale kosztem nadwerężenia układu nerwowego i płuc, niestety. Jeśli już spałam, to nie u siebie (dzięki, P.!:*), bo u mnie nie było warunków. Sześć osób przyjechało odwiedzić M. A M. nadal jest u K. w Holandii, więc szóstka niezrównoważonych bezrobotnych magistrów filologii angielskiej hulała mi po mieszkaniu, robiąc burdel jakich mało. Był też kot, który uświnił mi wannę. Gdybym miała coś powiedzieć, to powiedziałabym, że czas dla nich, by dorosnąć. Ale ja przecież nie oceniam.

Tęsknię za ludźmi, z którymi mogę bezstresowo pogadać. Bo ja mam dużo pytań studyjno-egzystencjalnych, a osoby, którym mogę zadać pytanie ze świadomością, że mnie nie wyśmieją, są deczko poza zasięgiem. Tak tak, pozdrawiam Erasmuskę na Islandii i uczennicę szkoły ludowej w Szwecji :). Nie oceniają.

Poniedziałek -_-

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. lucciola

    27 marca 2012 o 19:16

    choinki nie posiadam nawet z okazji świąt. Ale za to mam całoroczne lampki choinkowe na ścianie i niektórzy się oburzają że to świąteczna dekoracja :)

     
 

  • RSS