RSS
 

Archiwum - Maj, 2011

to tylko kwestia czasu…

29 maj

…kiedy kopnę w kalendarz.

Ostatnio mam poważne odchylenia od normy jeśli chodzi o wzruszanie się, złoszczenie, współczucie, nienawiść. Nie jest to do końca normalne, więc trzeba to sobie czymś tłumaczyć. Ja powód znam, ale dla innych jest on chyba niewystarczająco jasny, więc szukajmy dalej ;]. 
Rozkminiałam dziś z Marcinem pojęcie grzechu. Nie jakiegoś konkretnego, ogólnie. Czy lista „rzeczy zabronionych” ogranicza się jedynie do Dekalogu? Marcin mówi, że pod każde przykazanie podlega jeszcze wiele innych, ale skąd wiedzieć co zalicza się do tych dodatkowyh? I co jest grzechem, a co nie? Podobno to sprawa sumienia, ale idąc tym rozumowaniem, bardzo rzadko przyznamy się sami przed sobą, że popełniliśmy taki grzech, który jest spowiedzi warty ;-) . A Hitler to już w ogóle uznałby się za kandydata na świętego, bo przecież w Dekalogu nie ma „obozów koncentracyjnych zbudować nie każesz” albo „szanuj Polaków jak własnych rodaków”.
Nie wiem. Nie wiem z czego mam się spowiadać w każdym razie.


Rozsypuję się. Każdy układ w moim ciele potrzebuje gruntownego remontu,
a kilka dni temu doszło jeszcze nowe schorzenie.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czas Studentów. ;-)

25 maj


- A na czym byłyście dziś?
- Na Fashion Night.
- Aaa, to nie znam…
- xD

Juwenalia były dobrym czasem.
To był naprawdę przaśny tydzień. ;-)

Zacznę od tego, że Ania wreszcie siedziała w Krakowie przez cały ten czas. Biedna, uwięziona w kserach do egzaminu, wreszcie w czwartek mogła wyjść do ludzi (bawiących się) . :) Tomek oczywiście wraz z rozpoczeciem całego imprezowania ulotnił się do Klucz ;]. Ja się jakoś szczególnie nie oszczędzałam, więc odsypianie przyjdzie z czasem ;P.

Poniedziałek
Zrobiłyśmy się na bóstwo i pojechałyśmy na Kampus UEKu na Fashion Night. Czego tam miało nie być, głowa mała! Oczywiście tradycji stało się za dość – Gwiazdy się spóźniły ;D. Dotarłyśmy na ostatni z pokazów, ale jeśli poprzednie były tak marne, jak ten właśnie, to nie żałuję ;D. No i w ogóle Kampus świecił pustkami, ale 24 godziny później dużo się zmieniło…

Wtorek
Koncert na wspomnianym już UEKu. Parov Stelar Band, Abradab, Natural Dread Killaz. Wszyscy oni wystąpili, a przecież i tak największym zainteresowaniem cieszyły się tojtoje^^. Ludzi przyszło tyle, że sami organizatorzy byli w szoku i w połowie koncertu zamknęli bramy wejściowe. Ubolewamy nad losem ludzi przed nimi, szczególnie Dreda. Ubolewam też nad losem Seby, który cały wieczór musiał znieść na trzeźwo ;p. Po koncercie poszliśmy… właściwie nie wiem, czy mi się to nie przyśniło, bo czy naprawdę istnieje coś takiego jak Miasto Gadających Głów na Wielopolu…? Tak, istnieje, wygóglowałam właśnie. A później był kebab, czkawka Dreda, moja czkawka i… zmarznięta Karolina :o.

Środa
Z dnia pamiętam tyle, że jadłam lody i opalałam się na murku przed Dworcem Głównym, dalej idąc – Galerią Krakowską. W miłym towarzystwie, aczkolwiek ja nie należałam do najmilszych;p. Wieczór natomiast spędziłam na balkonie Björna na Podgórzu. Tak, otóż Björn zrobił u siebie na chacie imprezę i zaprosił pół Zakładu. Oczywiście hoppades att alla far plats. No i nadzieje jego nie spaliły na panewce – każdy znalazł sobie jakiś kąt, a że mnie przypadła miejscówa na balkonie 1m^2, to powinnam się tylko cieszyć. Stwierdziłyśmy jednak, że całkiem trzeźwo nie uciągniemy tej biby, więc park okazał sie dogodnym miejscem na obrócenie tego i owego before. Pamiętajmy też, że paszteciki upiekli N. D. i A., co by później niepowołane osoby nie zebrały niezasłużonych pochwał!
Po spędzie na Śliskiej zawitałyśmy do Cafe Philo, która wydawała mi się jeszcze bardziej kuriozalna niż ta wieczoru poprzedniego. ;p

Czwartek
Co tu dużo mówić. Na niemiecki nie poszłam, bo chyba nie do końca ogarniałam.;p
Wieczorem była parapetówka u Katarzyny, a że działy się na niej różne dziwne rzeczy, to chyba nie trzeba mówić. Psychodeliczna zabawka, która kopała prądem, śniła mi się jeszcze kilka nocy po. Filmik jest, ale nie wiem czy go pokazać mamie;p. Wymienianie żarówki przez osoby jak najbardziej w tym fachu kompetentne wyszło wszystkim korzystającym z łazienki na dobre ;). Wstydziłabym się, gdybym nie wspomniała o wyśmienitym jedzeniu, które przygotowało wiele osób, poza mną oczywiście, bo przecież ja do gotowania jak do biegania ;D. W każdym razie Kasia gospodarzy po mistrzowsku i wcale się nie obrażę na kolejne zaproszenie :P ;*. Jak wchodziłam do mieszkania, to na dworze było już jasno i czułam, że moje pokłady juwenaliowej energii się kończą.

Piątek

Kolejnej juwenaliowej tradycji stało się za dość – nie poszłam na korowód. Mam nadzieję, że kiedyś to jednak nastąpi, bo przecież nie będę wiecznie studiować;p. Dzień był jak jedna wielka patologia, łącznie z wybraniem się na koncert na Czyżyny. Skangur, Lady Pank i do domu. Nie będę tu wspominać o autobusie powrotnym, bo nie mam pewności, że nie przeczytają tego kiedyś moje dzieci. Legenda głosi, że nie ma nas na youtube, ale ja przychylam się do dalszych poszukiwań. :P

Sobota
Pozwoliłam mamie zadzwonić. Co ta biedna kobieta ma ze mną… Poinformowałam, że jestem cała i zdrowa, choć pozbawiona witalności ;D
Sebota była czasem dla wiadomo kogo, a ja przecież chodziłam po ścianach ze zmęczenia. ;o Wieczorem wybraliśmy się na miasto, do Respectu. A później…? Nie wiem, chyba do domu, ale zdecydowanie za późno :P.

Niedziela

To jeden z tych poranków, kiedy masz nadzieję, że się nie obudzisz. A jednak. ;/
W niedzielę to ja nawet nie miałam siły ruszyć palcem, a co dopiero za jakieś zadania, pracę, naukę.

Tydzień (nie)oficjalnie nazwałam Jedną Wielką Komunią (interpretacja dowolna).

P.S. Obiecałam sobie dwie godziny temu, zanim zaczęłam to pisać, że naprawdę będzie krótko…

;-)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

fire sign.

15 maj

Czasami chciałabym się oderwać
i iść własną drogą.
Ale chyba tego nie zrobię,
bo nie wiem, czy inni są na tyle dojrzali,
by to zrozumieć…

Chwilę mnie tu nie było.
Możnaby pomyśleć, że nie miałam żadnych przemyśleń. Nic bardziej mylnego!
Myślałam chyba intensywniej niż zwykle i kolosalne pokłady energii mnie to kosztowało.
Zacznę trochę od końca.
Zeszły tydzień pokazał jak bardzo ludzie zmieniają się w towarzystwie innych. I jak bardzo ludzie potrafią się zdyscyplinować i być fair wobec drugich, aczkolwiek nie wiem, czy to do końca takie bezinteresowne… W każdym razie – na jednej osobie się zawiodłam, druga miło mnie zaskoczyła, bo myślałam już, że kupa z tego będzie.
Dalej. Napaliłam się na Juwenalia. Oczywiście wyszło na to, że napaliłam się jak szczerbaty na suchary, bo przecież nikt nic jeszcze nie wie co bedzie robił, czy może iść na koncert, czy ma pieniądze, czy nie pójdzie na imprezę kryptonimu „O.”. Obawiam się, że wiem jak ja na tym wszystkim wyjdę.
Idąc wcale w kolejności odwrotnie chronologicznej powiem, że skończyłam oglądać Alfa. Przy ostatnim odcinku się rozpłakałam, ale tylko dlatego, że było napisane CDN… , a przecież nie nakręcili piątego sezonu. Szóstego, siódmego i dalej też nie. Więc tak naprawdę nie wiem czy Alfowi udało się uciec przed pogromcami kosmitów, czy wzięli go do laboratorium i wyrywali kłaczki.
Nie wiem co oglądać. Nie mam nic. Czy to znak, że pora wziąć się za naukę? Nieeee… Na pewno sobie coś znajdę ;-).
Oszalałam na punkcie wykonania Fields of gold niejakiej Ady Szulc. Naprawdę. Wiem, że to Sting i że nie powinno sie tak mówić, ale ona zaśpiewała to chyba nawet lepiej ;D. Wrzucę Wam linka, a co:


 .
Festiwal Nauki był w Krakowie. Siedziałam w namiocie filologicznym i zastanawiałam się dlaczego ludzie nie interesują się filologią szwedzką. Podchodzili tylko po mapę i cukierki. Basta! – powiedziałam i cukierków więcej nie wysypałam. Dopiero wtedy pojawili się prawdziwi zainteresowani.  I gdy wchodziłam sobie do różnych naukowych namiotów, to się przytłoczyłam. Ile nie wiem. Ja nawet nie byłam świadoma ile nie wiem!
Drugi kryzys przyszedł w piątek – na wykładzie tłumaczy Czesława Miłosza. Bo rok Miłosza jest – dla mniej świadomej części czytelników. Zatem załamałam się, gdy zrozumiałam, że nie rozumiem o czym oni mówią. A przecież mówili po polsku! Wszyscy, łącznie z Chińczykami! Aaale mogiła ;o.

i coś jeszcze.

http://kwejk.pl/obrazek/68812/hate.html

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ciap, ciap! ;-D

03 maj

- Dostałem 6 kulek. Mało mi.
- Ha! My dostaliśmy 9!
- Ileee;o? Ej, ludzie, oni dostali 9 kulek, brać ich!

- Jak Ty się właściwie nazywasz? Stokłos?
- Słooomka!

Zaczyna się.
Sezon weselny.
Kolejne mamy już za sobą. A nawet dwa;-). Przez trzy dni uczestniczyłam w zawieraniu małżeństw.

W piątek należałam razem z tatą do dwóch miliadrów ludzi, którzy żyli ślubem księciunia Williama z Kate M. Nasuwa mi się kilka refleksyjnych pytań po obejrzeniu ceremonii zaślubin i pokazu mody jednocześnie ;p. Mianowicie: dlaczego Willy łysieje w tak młodym wieku? Dlaczego żona premiera Anglii nie miała nakrycia głowy? Dlaczego Victoria B. ubrała się na czarno? Dlaczego William zrezygnował z obrączki? Czy księża w Anglii są naprawdę tacy zabawni, że po ceremonii robią fikołki i gwiazdy przed kościołem? Ile moich następnych pokoleń przeżyje Królowa Ela? Przecież Karol prędzej podbije jakieś afrykańskie państwo i tam zostanie królem niż obejmie tron brytyjski. Szczerze mówiąc nie zazdroszczę Kate, przepraszam, teraz już Catherine, sytuacji, w którą się wżeniła. Przecież ona teraz musi się cały czas pilnować! Korytarze Pentagonu łatwiej przejść, niż tą całą królewską etykietę. Idź pan. Ale sukienkę miała ładną. A moja mama mówi, że ona wygląda staro. Nie sukienka, tylko Kejt. Mam inne zdanie. Przecież to brunetka – ona zawsze będzie wyglądać młodo i bosko ;D.

Sobota.
Tu zaczynają się schody, bo ślubu Pawła i Moniki nie wypadało mi już oglądać w dresach i z głową tłustą po dwudniowej przerwie od mycia :P. No to się wybrałam. Po kwiaty, po rajstopy, po fryzurę i do krawcowej. Wszystko pięknie, tylko nie mam czasu się umyć. Bo Edek w łazience. A wiezie przecież Młodych do ślubu. Młody dzwoni, a Edek się piękni. Pojechał. Wrócił, bo przecież zabrakło paliwa. Naprawdę, gdyby jego głowa nie była takim pustostanem, oszczędziłby stresu wielu ludziom. Róbcie tak dalej, zobaczymy jak zdacie maturę, chciałoby się powiedzieć. À propos Ewelinka chyba zapomniała co pisze za 3 dni ;o.
Nie chcę znać zdania pana Zbyszka po zobaczeniu jak bardzo jesteśmy zorganizowani na 15 minut przed mszą ślubną. A do tego mama Ani o tej porze siedziała już w kościelnej ławce! ;D
Po mszy czas na wesele. Moja mama nie mogła sobie wyobrazić lepszej na nie lokalizacji niż…własna szkoła :D. Pierwszy raz od pięciu lat nie bawiła się na takiej imprezie sama, bo, proszę państwa, Karol zaszczycił wszystkich swoją obecnością. Nie wiem jak to się dzieje, że on, jako jedyny z trójki rodzeństwa jest zapraszany na wszystkie wesela w rodzinie. - Tata sobie na pewno jakoś zasłużył w młodości, że go teraz tak propsują ;-). Ogólnie to bardzo ładnie i zabawnie wszystko wyszło.Cała (dalsza) rodzinka, spotkanie po latach, wspominki młodości, trudna perspektywa przyszłości ;p. Mama była kierowcą, więc nie żałowaliśmy sobie z tatą. A Seba spodobał się dwóm najbardziej wpływowym osobom imprezy – kuzynce Annie (zakonnicy) i babci Bolci. Yeah! Skoro już wymieniam, to chcę z tego miejsca (którym jest łóżko Ani ;p) pozdrowić nie do końca normalnawego Kubę, który fantastycznie odnalazł się w weselno-poprawinowej sytuacji :D. AWF widocznie tak ma. I już wiem dlaczego go tak ciągnęło do Seby :D.

Niedziela.
Poprawiny zaczęły się o 16, no ale sorry Winnetou, o tej porze to ja jeszcze nie wiedziałam czy w ogóle na nie pójdę. I w czym :D. W końcu się zebraliśmy i to był dobry wybór ;-). Wujek Gienek (tata Młodego) wyraził olbrzymie zdziwienie na mój widok. - To ty tu wczoraj w ogóle byłaś? Anim Cię nie widział. :D Tym sposobem latałam koło niego odtąd cały czas, żeby mnie nie zapomniał :P. I zabawowo było bardziej. I com się uśmiała to moje, ale com się uśmiała z ojca mojego, to nikt nie jest w stanie odtworzyć. Bo przecież on się taaaaak śmiał ze wszystkiego :D. I taaaak śpiewał. Ale jak on tańczył… klękajcie narody, Egurrola by mu pozazdrościł. A z parkietu nie schodził! :D I to był dobry weekend dla naszej rodziny, tak sobie myślę ;-).

:*

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS