RSS
 

Archiwum - Marzec, 2011

6/8 nie do końca równa się 3/4

26 mar

…przynajmniej w mojej teorii parzenia herbaty :D

Jest najlepszy*. On jest najleeepszy :-)

*nie biorę pod uwagę Jego dzisiejszej gry w cymbergaja ;DDD

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

IV lo ;-)

18 mar

- Asia, kto jest patronem tego twojego liceum?
- Maaamooo! :o

Niektórzy to naprawdę… nigdy się nie zmienią :D
Powrót do liceum z jednoczesnym odwiedzeniem nauczycieli z gimnazjum – przednia zabawa :)
Oczywiście zostaliśmy wciągnięci na warsztaty z Niemcami, ale można się było tego spodziewać.

To był bardzo udany dzień :-)
 

Tak, tak. Musimy się spotkać! :D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

kto tam? kto jest w środku?

16 mar


Najgorzej jak człowiek nie potrafi już wytrzymać z samym sobą.

A gdyby tak wyjść z ciała, obserwować siebie z boku, zrozumieć co jest nie tak, udzielić sobie kilku rad, wrócić do ciała i żyć bez kaca moralnego?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mama wie lepiej.

13 mar

Do niedawna myślałam, że to tata jest u nas w domu mistrzem ciętej riposty, ale jak się okazuje – mama wcale nie pozostaje w tyle.
Chodzimy sobie po pewnym śląskim centrum handlowym. Zmęczone poszukiwaniami czegoś godnego uwagi wchodzimy do jednego z popularniejszych sklepów z konfekcją damską i męską. My wchodzimy, a trzech gostków właśnie opuszcza sklep. Co jeden to dziwniejszy. Dwóch idących z przodu ma na sobie pełno świecących ozdób. Trzeci jest z nich wszystkich najbardziej opalony. Nie ma ozdób, bo już sama jego twarz błyszczy jak goła dupa pawia. Tyle, że na czerwono ;D. Gdy są na naszej wysokości, ten właśnie przypieczony chłoptaś mówi do kolegów: ej, chłopaki, ja chyba przestanę wybrzydzać… . I w tym oto momencie głos za moimi plecami odpowiada: No-o doradzałabym! Najwyższy czas… Myślę sobie: o kuźwa, to cię chłopie ktoś nie oszczędził tym komentarzem. Obracam się, a tam nie kto inny jak…
moja mama! ;o
Chłopak aż zatrzymał się z wrażenia i tak się spojrzał na mamę, jakby chciał jej coś odpowiedzieć, ale zabrakło mu słów. Gdy oni sobie tak stali i wzjemnie się sobie dziwili, ja leżałam za wieszakami, nakrywając się kopytami ze śmiechu. Zaprawdę powiadam, rżałam jak koń, bo dawno nie byłam świadkiem tak epickiej sceny :D. Mama też oczywiście zaczęła się śmiać, najbardziej pod wpływem miny chłopaka i dźwięków dochodzących z podłogi :P. 

Nie wiemy tak naprawdę w czym chłopak musi przestać wybrzydzać, bo przecież zdanie było wyrwane z kontekstu, ale mojej mamie o ubrania bynajmniej nie chodziło :D 

Wniosek? Jesli chcesz się podobać mojej mamie, musisz wyglądać.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tort z jedną świeczką powienien być tuuu ;)

08 mar


Blogowa yanielka ma rok.
Pomysł zrodził się daleko wcześniej niż ósmy marca 2010, ale wcielenie w życie nastąpiło właśnie tego dnia.
Minęło 365 dni, a notek mam lekko ponad 70, z czego wynika, że w pisaniu chyba nie jestem najlepsza :P
Kilka razy miałam to rzucić, ale chyba motywuje mnie do pisania genialny blog Lamberta, w którym jestem zaczytana^^. Plus strony kilku innych osób, które najwidoczniej urodziły się na klawiaturze, a ich pierwszym słowem był właśnie ‚blog’ ;p.

Tymczasem z życia wzięte:
Dostałam 3 róże. ;)
i życzenia jeszcze ;)
I wsiadam sobie elegancko na Bagateli w 24. Ludzi tyle, że żałuję, że wsiadłam. No ale trudno, jadę. Za moimi plecami rozpycha się jakaś baba i drze się, żeby sie przesunąć w głąb, bo przecież tam jest jeszcze miejsce! „No ciekawe gdzie?!” – krzyczę i jednocześnie obracam się do niej, a tam pani magister W. od niemieckiego. O ciiip ;o .
T. nie kupił nam kwiotka. Życzeń nawet nie złożył. Niech go szczyści -.-
Jednak najbardziej hitowym przedsięwzięciem dzisiejszego dnia jest wynoszenie kanapy na śmietnik. Przyjechała do nas Kasia i w trójkę zabrałyśmy się za wyrzucanie grata ;D. Śmiechu było przy tym co niemiara, do tego tajemnicza winda, za pomocą której znalazłyśmy się na chwilę jakby w innym wymiarze i nigdy nie dowiemy się jak to naprawdę było…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Propozycja, której nie mogliśmy odrzucić ;p

06 mar


O imprezie urodzinowej Ninki mowa. Ale zanim o niej…

Piątek
Pojechałam na Hutę do Mery. Wysiadam ze 152, idę i na głowę spada mi szyld banku. Panowie bardzo przepraszają, że niby mnie nie widzieli, że to przecież nie jest ciężkie i w ogóle nic mi nie będzie. Idę dalej. Pięćdziesięcioletni pan idący z naprzeciwka trzyma w pięści reklamówkę jednorazówkę i w tej właśnie zmiętej postacji wciska ją między gałązki małego, bezlistnego krzaczka. „No to bardzo dojrzale z pana strony, naprawdę!” – słyszy ode mnie i patrzy jak na wariatkę. „Chyba nie muszę panu mówić, że taka reklamówka będzie się rozkładać na tych gałązkach pięćset lat?! Pan już umrze, a ona nadal tu będzie!” Oczywiście, że jej nie zabrał, więc ja też obróciłam się na pięcie i poszłam. Idę, wchodzę do klatki, wybieram 69 na domofonie, a tam nic. Wybieram jeszcze raz, naciskam kluczyk – dalej nic. Do domofonu podchodzi babka ze swoim tajnym jedenastocyfrowym kodem. Drzwi się otwierają, wchodzę za nią i słyszę „Pani tu przecież nie mieszka!”. „No tutaj nie, byłoby mi zdecydowanie za zimno” – usłyszała odpowiedź. Wsiadła do winy, ja poszłam schodami. Jestem pod drzwiami Mery, otwiera się winda i do sąsiadniego mieszkania wchodzi ów pani, która wie najlepiej gdzie (nie)moje miejsce. Z Huty wracam 501. Wsiadam, siadam, a naprzeciwko mnie siedzi G. Czerwienię się, ale on bardziej. Wyglądam gordżys i wiem, że to on żałuje :D.

Sobota
Na szmatach kupuję Sebie kapelusz w stylu panama, który okazjue się być kapeluszem bawarskim. Tak go przerabiam, że jest najleeepszy ;D.
Załatwiam kilka rekwizytów, przyjeżdża Seba, wysłuchujemy porywającej audycji Dreda w RMF:), przebieramy się i jedziemy na Bristol. The Gotmother B-day zaczyna się dla mnie od pocałowania pierścienia Matki Chrzestnej. Wszyscy wyglądają olśniewająco^^. Prezent się podoba, tort pieści podniebienie, drinki nie są wiśniówką, ale równie dobre. :) Tańce, hulańce, masaże i sesja zdjęciowa. Na każdym z nich mam zapewne taką samą minę/pozę, ale i tak nie mogę się ich doczekać :D

Niedziela
Kazimieeeerz! :)))
i spanie;p

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

a widziałeś ryj?

03 mar

We wtorek poszłyśmy z Anią do Kapitolu do Marcina.
W szóstkę siedziliśmy, bo Marcinowi nie udało się pozbyć współlokatora. Może to nawet lepiej, bo przy okazji dowiedzieliśmy się, że Ł. nie ma pały. Mimo to K. zaproponowała mu wyście z nami na miasto, więc brak pały u kolegi chyba jej nie przeszkadzał. :P
Zanim wyszliśmy dokonałam matematycznego cudu w postaci poprzestawiania cyferek w numerze pokoju starosty V roku elektrotechniki i dodzwoniłam się do Karpia. Prosiłam o jego numer cały wieczór, ale Marcin powiedział, że nie zdradzi. Sama się zatem domyśliłam :D. No cud. Cud, cud, cud. Do dziś się nad tym zastanawiamy jak ja to zrobiłam. Po drodze na miasto poszliśmy do Karpia i zajumaliśmy mu drzwi od kibla. Ale szybko je znalazł, bo zostawiliśmy je dwa piętra niżej. Marcin miał później podobno jakieś nieprzyjemności z tytułu tej całej zabawy,
ale przecież my to wszystko z serdeczności!
Zaklinałam się, że do Gorączki nie wejdę, ale zaprawdę… krakowskie kluby we wtorek wieczorem są cmentarzyskami. Nikt się nigdzie nie bawi. Nie wiem z czego to wynika. Nie wiem też z czego wynika fakt, że w Gorączce zawsze się ktoś bawi. No i wiadomo gdzie wylądowaliśmy. Reszty nie skomentuję.

W środę zorganizowaliśmy sobie półmetek. Nie wiem kto to obliczał i dlaczego temu komuś wyszła połowa studiów właśnie w tym momencie, ale każda okazja do zorganizowania półmetku jest dobra. Eller hur? Miało przyjść 15 osób z roku, przyszło 7. Som vanligt :D. W Atmosferze było tylu mężczyzn, że aż może pięciu :P. Ja i Dred jako wytrwałe okupantki kanapy obserwowałyśmy parkiet, który przedstawiał całą panoramę społeczeństwa. Ze skrajności w skrajność, naprawdę. A W. to generalnie królową parkietu była. Ładnie się tam zataczałyśmy ze śmiechu widząc co robi z biednymi facetami^^.

A dziś na 10:00 miałyśmy się stawić w Collegium Novum na wykładzie szwedzkiego odpowiednika naszego prof.Miodka, ale chyba trochę dłużej nam się przysnęło xD. Dwie imprezy w ciągu dwóch dni to dla mnie zdecydowanie za dużo… o dwie ;D. A w sobotę czeka nas następna… ;-)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS