RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2010

Przybieżeli do Betlejem!

24 gru

Ja tam już wiem, dlaczego akurat TA kolęda… ;>
Przy żadnej innej nie miałam stanu przedzawałowego.
No… to tyle jeśli chodzi o wyjaśnienia.

Ciężarówki coca-coli naprawdę istnieją!
Naprawdę jeżdżą w nocy i są całe w światełkach.
Za kółkiem nie siedzi Mikołaj, tylko zwykły dostarczyciel lotniskowej coca-coli*, ale i tak miło popatrzeć (na ciężarówki!), no i miło też posłuchać jak opowiada o nich tata, który je wiedział :D

Jest Wigilia Bożego Narodzenia. Mamy fantastyczną żywą choinkę, którą tata zerżnął po kilku głębszych. ^^
Igły z niej zasypią cały dom, ale nieważnie. Jest pięęęękna :D
Wyrosłam już z podniecającego wyczekiwania na ubieranie choinki i samego ubierania również ;/. Niestety spoczywa na mnie ten obowiązek z racji niepisanej (ale szalenie kultywowanej) tradycji, że drzewko ubiera najmłodsza osoba w rodzinie. Stwierdziłam, że jeśli Edek nie postara się do następnych świąt dostarczyć mi godnego (młodszego) zastępcy, to sama dostarczę. Tata był przychylny. Jak tu siedzę – powiedział że NIE MA NIC PRZECIWKO i że JUŻ MOGĘ.

Jestem najedzona. Z prezentu zadowolona. Mama też zadowolona. W ogóle wszyscy są zadowoleni. Oprócz taty. No jeeejku, trzeba będzie wymienić ;p Znowu. :D

Idę na pasterkę. ;-)
Życzę sobie zdrowych świąt. Chociaż świąt, skoro takiego życia nie mogę mieć.

*lotniskowa coca-cola posiada marżę sześć razy wiekszą niż w zwykłych sklepach, dlatego właśnie jest tak wyjątkowa ;D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

привет !

21 gru

Ledwo żyję, a niby nie mogę imprezować.
Niby.
Bo później ciężko na życiu.

Nooo, Łucja tydzień temu nie była może najlepszą imprezą w historii Zakładu, ale  w i n o  było :D
Pyszne. Prawie takie, jak nasze – dwa lata temu. :)
Ani i Marcinowi by nie posmakowało :D
Sebie też nie posmakowało, więc wypiłam kubeczek dodatkowo ;p
Nie znacie się na specyfikach szwedzkiego pędzenia, więc nic dziwnego, że wypniecie się na wszystko, czego nazwy nie umiecie wymówić :D
Poza tym w tym roku uroczystość odbyła się w innej krypcie, co całkowicie zaburzyło pracę mojego zegara biologicznego, w którym wszelkie zmiany muszą być odnotowywane z dużym wyprzedzeniem. Na pewno spóźni mi się przez to okres. Już się spóźnia ;o.

Ale oprócz Łucji.
Wczorajsza impreza na Bristolu, która zakończyła się w Kitschu, na długo pozostanie w pamięci pana Tomka iCar’owca ;-). Goście hotelu, przed którym każda z nas zostawiła coś od siebie, też pewnie nie wrócą do domu i ot tak – zjedzą zupę.
Może streszczę najistotniejsze (albo to, co pamiętam);p :
uczymy się rosyjskiego.
na miasto idziemy na nogach, bo 601 robi nas w chu.
iCar nie przewozi osób w bagażniku.
za rogiem nie stoi Anioł z Bogiem, tylko Diabeł z rogiem – zwycięzca Boga i Szatana.
nie pierdolimy.
Nina jest w dzikim szoku, bo drzwi samochodowe otwierają się  s a m e.
byłam w Sztokholmie na Erasmusie. pół roku.
moje koleżanki – Kerstin, Nina i Karolina przyjechały do mnie w odwiedziny.
Dykas jest Polką i towarzyszy nam w clubbingu.
piwo składa się z… (tak, tego nie pamietam, a wierzcie - zostało rozłożone na czynniki pierwsze. przy naszym stoliku ;o)
nadal mam ochotę zwymiotować na pana mówiącego do mojego biustu ;-)
osoby studiujące pińcet fakultetów w rzeczywistości guzik wiedzą. o żyiu. i o tym, co studiują.
stara, poczciwa Britney Spears… zostanie starą, poczciwą Britney Spears. ale tańczyć do niej młooożna ;D
czkawka Niny miażdży system wszystkim ludziom w nocnym. w s z y s t k i m, naprawdę.
widnieje, trzeba iść spać. ;p

bilans: zostałam bez kolczyka.  :(

Klucze. Trzeba sprzątać tu.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

…a sprzątać ni ma komu!

13 gru

Kota i kota!
Mówisz – masz.
No to mam.
Przytargałam do domu dwumiesięcznego rudzielca.
Miało być fajnie.
Fajnie było do czasu, gdy nie przeszkadzała mi wszechobecność jego kupy i nieskoordynowany czas jej robienia.
Ja wiem – nowe miejsce, nowi ludzie, nowe przyzwyczajenia, Edek, nowa kuweta (którą z resztą omijał szerokim łukiem) itd. Ja to wszystko wiem! No ale żeby takie psikusy nam robić i odwadniać się? No przecież ni możno tak.
Stwierdziliśmy, że kot, który nie je i nie pije już ponad trzy doby, przestanie być kotem, a zamieni się w niejaką Annę M. (nie mylić z Muchą), a tego bym nie zniosła.
Kota odwiozłam razem z żółtym koszykiem. Cud nad Wisłą – gdy trafił do swojego poprzedniego towarzystwa, zamienił się w najbardziej zdrowego i rozrywkowego futrzaka. Poniosłyśmy z mamą klęskę wychowawczą i teraz to my nawet same sobą nie umiemy się zająć. A przecież kot był nieodłącznym elementem całego naszego życia…
Myślę, że tata się z nas bardzo śmieje. ;>

A w sobotę imprezowo było :).
No ale w końcu ile razy w życiu ma się dwudzieste czwarte urodziny? ;p
Wszystkiego najlepszego, Bodziu! :)))
Bardzo sympatyczne towarzystwo zebrało się w Faraonie. Nie zdradzę kto spóźnił się jedyne półtorej godziny, ale jedno jest na to wytłumaczenie: gwiazdy zawsze się spóźniają :DDD
Idziemy na rynek… Bogu dzięki nie było mrozu. Z drugiej strony litr śniegowych pomyj w bucie też nie zachwyca^^
I poznałam kolegę, o którym wiedziałam już wszystko. Brakowało tylko, żebym wreszcie zobaczyła go na własne oczy :D Później kolega załatwił nam pół darmowe wejście do klubu, więc stwierdzam, że zadaję się z pożytecznymi ludźmi. :)
Wracaliśmy taxówką. Tym razem nie miałam kanapki, więc kierowca chętniej nas zabrał :P.
Więcej grzechów nie pamiętam, ewentualnie zatrzymam dla siebie.


Ja, må han leva… :*

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ten z serii „w innym życiu miałabym lepiej”.

10 gru

Szkoda, że nigdy nie będę lekarzem.
W prywatnej klinice do tego.
Naprawdę nie będę i naprawdę szkoda.

Mamma said: ‚stupid is as stupid does!’

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

‚Halo, halo i po co ja tak biegnę?’

06 gru

…przecież wcale nie muszę, a i chęci też już nie mam.

Nie muszę się głowić nad tym, nad czym głowię się od dobrych dwóch tygodni.
Nie muszę za tym biegać, zamawiać, ustalać.
Nie muszę kłócić się z otyłym sprzedawcą i robić mu łaski, że w ogóle chcę u niego coś kupić. Nie muszę być odsyłana z piętra na piętro w empiku, by usłyszeć, że na pewno coś mi się pomyliło.
Dość mam tego.
Mam przecież zwichniętego palca u stopy i równie dobrze mogę legnąć pod kołderką z kryminałem Mankella przed nosem. I mieć na to wszystko wyjebane.
Po prostu postawiłam sobie za cel coś z mega pierdolnięciem.
Dziś to odwołałam.
Możecie się rozejść do domów. Nie muszę już angażować pół Krakowa dla zrobienia pompy, bo pompa i tak nie zostanie doceniona. Albo w ogóle po latach powie się, że wcale jej nie było.
I do tego dojdą jakieś urojone pretensje.

Nie, nie, gra nie jest warta świeczki, teraz to widzę.

‚Dziękuję, dobranoc.’

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS