RSS
 

Archiwum - Październik, 2010

Facepalm…

27 paź

nooo :/

Pewnego poranka przeczytam o sobie w Metro.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Quiet things that no one ever knows.

24 paź

Łapie się ostatnich chwil, jest gotowa,
Lecz widzę, że zamiast iść wolałaby je przejść od nowa.

…a co powinnaś, to ty już wiesz to najlepiej.

Wiem.
I wiem też, że pewnego dnia prawda wyjdzie na jaw, a ja nie będę wiedziała jak się tłumaczyć.
Z drugiej strony skoro nie jestem gotowa do mówienia o tym, to znaczy, że jeszcze nie czas.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sto lat to za mało…

23 paź


…ale nie wiem, czy dożyję następnego roku.

Chciałam uroczyście przyznać, że za sprawą kilku najbliższych mi osób miałam trzy dni temu najlepsze urodziny w życiu^^.
Dostałam fajoskie prezenty, parę razy zwalono mnie z nóg pomysłowością
i niespodziewajkami, nakarmiono i napojono mnie :D .

D z i ę k u j ę   S:* A:* M;-)

i wszystkim, którzy pamiętali.
Imiole też, mimo że jak zwykle przypomniała sobie trzy dni po, ale jednak :D

P.S. Lecimy do Stanów? Mam 21 lat - mam władzę :P.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

i do tego wszystkiego jestem chora!

17 paź


Nagle coś, drobiażdżek wręcz
na manowce złości wywiódł mnie…

Jesień mi nie służy. Albo to okres. Albo okres podczas jesieni.
Siedzę w Kluczach już trzeci dzień i muszę przyznać, że jest całkiem sympatycznie :). Do wczoraj budzili mnie panowie ogrzewający nam dom. Później rozpieszczali moje uszy młotem pneumatycznym. To nie lada fart, że gdy przyjeżdżam na weekend do domu, oni pracują akurat na tej na ścianie, gdzie jest mój pokój. No sami powiedzcie, czy to nie dziwny zbieg okoliczności? :D. Jeśli przyjadę tu za tydzień, to będą pracować od strony zachodniej, zatem dwóch łazienek, więc sikać będę chyba do zlewu w kuchni, a myć się u Ani.
Mama się na nas wypięła.
Na nas wszystkich. A przecież pokłóciła się tylko z tatą, który zamknął drzwi do salonu. Przez to chciała się wyprowadzać z domu, zaprawdę, tata mówił, że pakowała walizkę. Dobrze, że mnie przy tym nie było, bo jeszcze bym jej w tym pomogła. O tych niesnaskach dowiedziałam się wczoraj rano gdy powiedziała do mnie: „tata dziś gotuje obiad”. No i zaprawdę, gotował. Pomagałam mu :))). Wieczorem mnie spił. Ledwie doszłam do łóżka :o.
Dziś na nowo pomyka po kuchni z prędkością małego strusia, jest 12:40, a obiad gotowy. Naprawdę, nie wiem jak to się dzieje, że jak ten człowiek gotuje, to mamy co jeść w godzinę, kuchnia nie wygląda jak po przejściu tsunami, nikt nie narzeka, że jest urobiony po pachy i nie ma już na nic siły. W międzyczasie nawet zdąży pojechać do kościoła, udzielić mi rad co do łykania tabletek i stwierdzić, że „wy to macie tyle tych dziur, że nie wiadomo co do której wsadzić”. Śmianie.
Jak już mówiłam jestem tu trzeci dzień. Edka jeszcze na oczy nie widziałam, a podobno „cały czas siedzi u siebie w pokoju”. Dzielą nas zatem metry w liczbie pięć, korzystamy z jednej łazienki i wcale się o nią nie kłócimy. Ta zgodność o łazienkę właśnie wywołuje u mnie podejrzenia, że Edzio wcale nie przebywa w domu, tylko gdzieś biega. -.-

Idę na rosół. W kuchi teraz tyle zmian, że chętnie popatrzę ;D
Mamie pewnie przejdzie za kilka dni. Mnie przeszło w cztery. A niektórym przechodzi nawet w szesnaście godzin! :(

______________________________
Switchfoot na głośnikach. Na okrągło. Bardzo. :) 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pożyczę Ci płuca.

15 paź

Bo widzisz, jeśli te słowa mają znaczenie
Mamy nas pod skórą
W lustrze widzę nas, nie siebie.

Pokoncertowo i podyskotekowo dziś. I pochmurnie. Ale nie łączmy ze sobą tych faktów, absolutnie, są całkiem niezależne od siebie! :-)
Zatem wczoraj udaliśmy się do Katowic na koncert Eldo. Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że S. zaprosi jakiegoś kolegę, koleżankę… eee… tatę, mamę, babcię? Nadzieje okazały się jednak płonne a ja nie miałam wyboru i musiałam wytężyć wszystkie szare komórki na naukę tekstów i wymyślenie swojej koncertowej kreacji. Słuchałam tych wszystkich kawałków od śniadania do wieczora. Zdarzało się też od rana do kolacji, ale to rzadziej. I tak w kółko od dwóch tygodni. Gdy spisałam się już na straty pod względem wokalnym, stwierdziłam, że nie ma też sensu wbijać się w grupę nieopierzonej młodzieży w szerokich spodniach i bluzach z kapturem i choć w najmniejszym stopniu upodabniać do niej. Wskoczyłam w spódnicę (z guzikami!) i sweter w paski emo. Byłam może lekkim udziwnieniem imprezy, ale nadal twierdzę, że najbardziej pojechała laska w sukience w kwiaty łąkowe i balerinki. Jak widać wolna amerykanka.
Krok natępny – jak ja mam do tego tańczyć? S: Na koncertach rockowych jest inaczej? Ja: No inaczej, przynajmniej człowiek wie jak ma się gibać! Zaniechałam podnoszenia ręki i wykonywania bliżej nieokreślonych ruchów, podobnych może z lekka do machania czteroletniego dziecka do babci na pożegnanie, ale z większym rozmachem. Gibałam się zatem z nogi na nogę, pilnując rączkami wszystkich moich skarbów, pilnując skarbów S. (tak, właśnie tego, o czym pomyśleliście), odganiając się od dymu papierosowego i bijąc brawa od czasu do czasu. Udało mi się też zepsuć na śmierć sebastianowy zegarek, popłakać się przez to i zamknąć w sobie, a to wszystko w ciągu półtorej godziny! :D Panorama moich emocji była nie do opisania.

Po koncercie udaliśmy się na jedzenie. Kebab w Katowicach kosztuje c z t e r y 
p i ę ć d z i e s i ą t, dacie wiarę? I oczywiście sebastianowy z wołowiną okazał się smaczniejszy od asiowego z kurczakiem. Zawsze tak jest :x .
Byliśmy też na dyskotece w klubie o wdzięcznej nazwie Spiż. Nasłuchałam się o nim przez cztery lata więcej niż o czymkolwiek innym na świecie, więc wartało wreszcie tam pojechać. Klub wdzięczny jak sama jego nazwa, aczkolwiek tam to dopiero można stworzyć panoramę społeczną i portrety psychologiczne :D Pozwiedzaliśmy cały ten przybytek, pochulaliśmy chwilę na parkiecie, wypiliśmy co się dało, a tu oto pamiąteczka:

http://www.silesianight.pl/fotka_pelne,1784
 
:-))). Ojjj tak, jak za dawnych czasów było. Tak: „oooj, ale Cię kocham <3″ .

Tack! :*
I nie ciesz się, nie jestem fanką tej Twojej muzyki ;p, po prostu potraktowałam ten wypad jako nowe doświadczenie :D

P.S. Zegarek oczywiście żyje, za szybko zaczęłam panikować. :D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zoo…

13 paź

- Ania, czy moja woda już się gotuje?
- Nie słyszę, ja też mam słuchawki na uszach.
- To zdejmij^^
- :o

Anna, przecież ja to z miłooości =)

Trochę dawno mnie tu nie było. Studia się zaczęły, człowiek siedzi nad książkami okrągłą dobę, robi sobie przerwę tylko na herbatę :D.
No dooobra, zdarza mi się czasami obejrzeć coś na Tosi (gdy nie jest podłączona do neta), wyskoczyć na miasteczko z akcją „dobranoc, Marcin” :D, albo zasiedzieć się na Bristolu. Ale wszystko jest dla ludzi, jak się okazuje. Tak jak koncerty hip hopowe dla fanów rocka. Na takowy się jutro właśnie wybieram. Do Katowic.
Z Bodziem. Oczywiście nie piszę tu tego w celach informacyjnych. Ale też nie po to, by się pochwalić. Wyżalic się chcę ;p. Z takim wydarzeniem łączy się przecież mnóstwo pytań i niewiadomych – stricte egzystencjalnych – od ubrania do zachowania. Wrażenia opiszę już po koncercie. Nie będę się wymądrzać przed, bo się nie znam :D.

Nowy rok akademicki przEnosi… niezrealizowane plany z poprzedniego. Aniaaa, zbierzmy się i zróbmy co!

…pamiętamy, czy już zapomnieliśmy?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS