RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2010

I`m gonna need someone on my side.

30 sie

Ktoś kiedyś postawił dość nurtujące pytanie, a inni zaczęli za nim powtarzać: Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?
Nie omieszkam się dokształcić i zapytać Wikipedii o twórcę ów pytania, dajcie minutkę.

No tak. Moja wiara i uczestnictwo w życiu religijnym winno być właśnie poddane w wątpliwość, lepiej, żeby babcia nie robiła mi corocznego sprawdzianu z wiedzy teoretycznej o Kościele, a Paweł z Tarsu na pewno nie wstawi się za mnie u Najwyższego. To już następna osoba (dusza?), do której moje modlitwy byłyby bezcelowe.

Mimo wszystko potrzebuję kogoś po mojej stronie.
Tracę grunt pod nogami, a dla tych, którzy moich przenośni nie rozumieją – tracę bliskich, a właściwie oni tracą wrażliwość na moje przypały. „I tak długo wytrzymali” - możnaby stwierdzić. Ale z drugiej strony czy tak trudno jest zrozumieć, że mam troszkę inne potrzeby niż większość dziewczyn w moim położeniu? Ok, jestem nadpobudliwa. Często krzyczę. Ale żebym już połaskotać chłopaka nie mogła? I zakneblować mu rąk? I prawie spoliczkować? Albo pożalić się mamie, że mam coś w oku, choć nie widać, aby w nim coś tkwiło? By the way – wczoraj zaczęło mnie boleć lewe oko, mama po 3 godzinach mojego marudzenia opierdoliła mnie, że zachowuje się jak pięcioletnie dziecko i żebym nie panikowała, tylko czekała aż przejdzie. Ja czekam do tej pory, natomiast ona troszkę zzieleniała, gdy nad ranem zobaczyła moje oko, a właściwie dorodną, czerowną gruszkę^^. Kazała mi się zbierać do lekarza, ale ja w całej swej podłości rzuciłam tylko „nieeeee no, nie panikujmy, poczekam aż przejdzie :)^^”. I tak siedzę sobie tutaj teraz bez okularów na nosie, bo lewe oko wybiłoby szkiełko, gdybym je założyła. Podsumowując – ono nadal boli ;-))).
Wracając do tego, czego n i e  m o g ę
Liczyć na moją drugą babcię też nie mogę – ostatnio zadzwoniła i wyznała, że współczuje mi kampanii wrześniowej. Powiedziała to dokładnie w tym momencie, w którym normalnie usłyszałabym, że będzie się za mnie modlić. Tego za to nie powiedziała wcale. Okazuje się, że samej poprawki też nie mogę mieć, bo przyprawiam ludzi o zawał serca, gdy się o tym dowiadują. „Błogosławieni, którzy nie słyszeli, a uwierzyli”.
Liczyć na moich przyjaciół nie mogę. Marcin wysyła Ani tajemnicze smsy (urodzinowe) dotyczące mnie, o zgrozo. Czyli że co? Życzy jej mojej rychłej śmierci, albo wyprowadzki z Balickiej? A może tego, żebym szybko uspokoiła dupę? I jeszcze zabronił mi siedzieć w kinie pomiędzy nim a Anią. I lesbijką też być nie mogę! Dear God, my life sucks!

Zaczynam się modlić do św. Joanny i św. Klary. Ehhh że też nie mam drugiego imienia, a co za tym idzie więcej szans na opatrzność z niebios. Bóg już chyba postawił na mnie krzyżyk, ale teraz jest chyba trochę za późno i nietaktem byłoby się do Niego modlić tylko w potrzebie, nie?

________________________________________________________
„Fakt, że jestem paranoikiem, nie oznacza jeszcze, że cały świat nie sprzymierzył się przeciwko mnie.”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

have to move on.

06 sie

…i mimo twoich wszelkich wysiłków – to już nie to samo.

_____________________________________________
wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że już jutro będziemy pomykać po nadbałtyckiej plaży :-)
:*

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I`ve got dreams to remember.

01 sie


Jestem tylko człowiekiem.

Mam prawo do błędu.
…i do NIE tłumaczenia się z niego.
Mam prawo do strachu.
Bardzo bym nie chciała usłyszeć „A nie mówiłam…?”.
Nie chciałabym usłyszeć tego z ust mojej mamy. I Ani. Bo to tak, jakbym popełniła największy błąd życia. Kolejny raz.
A chyba wspominałam już coś o błędach?

Wczoraj był mój ostatni dzień w pracy.
W ciągu lipca zjadłam ze sto naleśników z dżemem różnego smaku.
Skosztowałam też czterech dni wolnych^^.
Nie pamiętam ile razy byłam na policji i w banku, ale na tyle dużo, że wiedzą już jak się nazywam i skąd jestem.
Niewiarygodnie mili są Norwegowie ;-) .
Obejrzałam dużo filmów.
Jeździłam na rowerze.
Wypiłam dwa piwa (!) (pozwoliłam sobie na puszkę heinekena za 13 zł^^ )
Tata zabierał mnie na wycieczki. :)
Podszkoliłam język angielsko-szwedzko-norweski z lekką domieszką niemieckiego. ;p
Moją dłoń uścisnął major ze Szwecji. I jego żona. I podziękowali mi baaardzo za staranne zajmowanie się ich pokojami. Matko Boska, ileż łez wylałam wteeeedy :D
Nazwano mnie dziką. I feministką. Aczkolwiek nie łączono tego ze sobą. Jeszcze :D
Przytyłam 10 kilo.
Polskiego towarzystwa nie uważam za korzystne dla mojego zdrowia psychicznego. I dla mojego IQ (o ile takie coś jeszcze w ogóle posiadam).
Net przerywał mi więcej, niż mniej. Że tak powiem.
Nie balsamowałam się, więc przez kolejny rok Marcin nie będzie mi miał czego wypominać. ;D
Pokłóciłam się z mamą tylko raz^^. Za to na tyle porządnie, że nie odzywamy się już trzeci tydzień.
Nie doczekałam się tu odwiedzin, na które czekałam rok. Może poczekam kolejny rok.
Nie doczekałam się tez wytłumaczenia dlaczego w ogóle stało się TAK, jak się stało.
Ehhh… faceci. ;/

Kojelny raz uświadomiłam sobie, że moim przeznaczeniem jest „zawsze coś” .
Ja nie lubię mieć świadomości, że coś muszę. To mnie zniechęca do czegokolwiek, a najbardziej to tego, co muszę właśnie.
Teraz jest tak.
I źle mi z tym, ale do cholery, przecież jeszcze nigdy nie było tak w pełni dobrze.

Więc dlaczego tak mnie to boli?
Bo miałam nadzieję, że tym razem będzie juz idealnie.
Trochę samolubnie, ale właściwie byłam tego pewna…


Jestem tylko człowiekiem.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS