RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2010

Norge två år sedan.

30 cze

(…)
And i’m not alone
No i’m not alone
I’m not lost in space
There will always be a place
That i can call my home

And the light of my life
Will never leave me lost in space.

Hei hei!
Wczoraj zwrócono mi uwagę, że z mojego „enigmatycznego” opisu pt. ‚Norge’ niewiele da się dowiedzieć. Jestem odmiennego zdania, ale na wszelki wypadek tłumaczę: Norwegia. Tu jestem od trzech dni. Osobiście uświadamiam to sobie z każdą chwilą, m.in. po temperaturze i deszczach, przez za bardzo doprawione obiady taty, picie wody prosto z kranu, wizytę w Remie1000 i wszechobecność Szwedów :D. Byłam się także przywitać z panami policjantami, panią urzędniczką od podatku i panem z banku:). 
Od wczoraj mieszkam sama. Ale już dziś nad ranem znalazłam pod drzwiami gifty od taty :D. Zatem ogólnie mówiąc - niewiele się zmieniło – może tylko miejsce Remy, kilka skrzyżowań i samochód, którym przez nie śmigam^^. Jest nawet mój rudy kot – Janusz, którego reszta nazwała Thomasem, bo nie wiedzieli, że byłam tu wcześniej od nich i już go ochrzciłam. Ehhh… :P

Mieszkanko już sobie przemeblowałam. Taki mój własny design, bo gdzieżby mi ktoś coś narzucał jesli chodzi o wygląd pomieszczenia, w którym mam spędzić miesiąc. Nie? ;D. I rower mi przywieźli, więc… trzeba zacząć sie ruszać. Szkoda tylko, że początek tego „ruszania się” przypada właśnie na początek mojej pracy w hotelu. Przecież ja z moją kondycją dostanę jutro zadyszki już po pierwszym pokoju ;D. No ale cóż, widziały gały, co brały, jak to podsumował Marcin. I ma rację.

Dostrzegam, że net funkcjonuje troszkę gorzej niż dwa lata temu. Mhm… zatem w chwilach nudy będę się ratować filmami, które dostałam od przyjaciela mego na urodziny;). I filmami od przyjaciółki mojej, które dostałam bo… poprosiłam ;D. I tak dziś z racji ostatniego wolnego dnia obejrzałam klasykę polskiego kina z niezapomnianymi dialogami, muzyką Donia i generalnie…mój i Seby ulubiony film o polskich przygłupach – Czas surferów^^. Jest moc;D. Pamiętaj, ja oglądałam go pierwsza! ;-)

A poza tym to.. ważyłam się przed wylotem. I muszę powiedzieć, że całkiem całkiem. Druga cyfra mojej wagi jest już o wiele mniejsza, niż kilka miesięcy temu. Ania miała rację – schudłam. Niestety nastaje czas, w którym muszę się pożegnać z ta niską cyfrą, a nie daj Boże nastawić na podniesienie tej pierwszej;/. To taki syndrom pracy w Norwegii. Więc nici z bycia
m o d e l k ą . Ale chyba NIKOMU to nie przeszkadza, co? Zawsze mogę jeszcze zostać m i s s  Gol, bo patrząc na tutejsze Norweżki…miałabym szansę ;D. Ale zaraz, przecież nie jestem b l o n d y n k ą ! I co teraz? :o

Jutro mój pierwszy dzień pracy w Storefjellu. Pierwszy, a tak naprawdę trzydziesty pierwszy, jeśli sobie zsumować. Jest lekki stres mimo wszystko. No ale przecież… po coś tu przyjechałam, nie? :P

No. To chyba tyle, ale jakby coś to… ja tu jestem.

Hilsen fra Norge :*

____________________________________________
The Sounds – Home is where your heart is ;-)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

No i co ja mam teraz..?

22 cze

Nie wiedziałam.
Nie domyślałam się nawet.
Może  c o ś  bym z tym zrobiła.
Można było o tym porozmawiać chociaż.
A Ty tak o… z biegu.
Nawet się nie przygotowałam.

:(
________________________________
Kent – 400 Slag.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ode mnie widać niebo przekrzywione.

18 cze

„…chociaż często sama
kiedy nie widzi nikt
umie nawalić się, aż smutno…”

Tydzień dni temu zaszczyciłam swoją obecnością wesele Marty i Michała. Albo Marty i Marty – jak kto woli :D. W każdym razie kim by nie była ta druga osoba, to Marta nie Dopuści jej aż do śmierci. :D
Ale zanim przysięga…
Zmęczona byłam zanim jeszcze wyszłam z mieszkania, a spocona chwilę po tym. :P Remont ronda budzi we mnie depresyjne uczucia, a ja przecież jeszcze nie podniosłam się po poprzednim kryzysie! Dom wydaje się przez tą całą przebudowę tak strasznie daleko.. :(.
Po rondzie zorientowałam się, że w moich uszach nie ma kolczyków. To już było ponad moje siły. Zwłaszcza, że jestem tylko biednym, niedołężnym chucherkiem z ujotu. Na szczęście moje ogarnięte Szwedynki opanowały sytuację i już w autobusie na zabawę weselną miałam w uszach czarne winogrona ;D (dzięki Karola :*).
Jakoś nie mogę sobie przypomnieć czy usłyszałam, że pięknie wyglądam w mojej granatowej sukni. Nie szkodzi. Wiem to sama. :) A! Usłyszałam tylko, że ma za mały dekold. :))))))
Wesele miało miejsce na „przedmieściach” (ładnie mówiąc, a nie ubliżając Nowej Hucie), gdzie oprócz fabryk, kominów, magazynów i giełdy samochodowej dało się zaobserwować tylko komary. Były wszędzie. I wierzcie lub nie - w cieniu też. Tak więc do domu wróciłam z kilogramem ugryzień, aż dziw, że sama się nie zamieniłam w komarzycę. Fizycznie oczywiście, bo z kąsaniem u mnie nie najgorzej :D.
Wesele na bogato. Czułam się trochę nieswojo, ale chyba nie dało się tego po mnie poznać, nie? Przebiegła lisica ze mnie, może jednak UJ przygotowuje do życia w tej dzikiej puszczy pełnej wyścigów szczurów?
W każdym razie wszystko pięknie, miło, kolorowo, serdecznie. Gdy Seba przedstawił mnie już swojej rodzinie, uświadomił mi(nieświadomie pewnie), że moja nie jest tak wspaniała i warta przedstawienia cywilizowanemu społeczeństwu. A przynajmniej nie na etapie takim, na jakim jesteśmy MY. :)
Pominę może fakt ubierania przeze mnie rajstop (z reklamówką na głowie) na przystanku i zatrzymywania policji na okazję, bo Taxi Wawel okazała się być Taxi Kielce? :D Albo tego jak wyglądają niedzielne poranki w Krakowie. A sami byście się zdziwili, zatem polecam spacer z psem :P. Nie macie psa? Macie pecha :P.

Dziękuję. Uwielbiam wesela. Dlatego też nie będę mieć swojego :D.

_________________________________
Koniec Świata – Serce w Paryżu

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

11 cze


Po północy już.
Może to najwyższy czas, by zabrać się za pisanie debattartikel na szwedzki w piątkowy poranek?
Nie, nie. Przecież nie wiem jeszcze na jaki temat.
I nie wybiłam jeszcze wszystkich komarów zapijających się moją krwią.

Sauna.
Istne bada bastu ostatnimi dniami.
Paruję każdym centymetrem ciała. Dziś na egzaminie nawet przykleiłam się do krzesła^^. Chyba nikogo nie dziwi fakt, że z sali wyszłam ostatnia :P. O jeeeej, śmiejcie się głośniej. No.

Usłyszałam niedawno, że nie można liczyć u mnie na jakieś pozytywne stwierdzenia i słowa otuchy.
Jeeees! :D
A po co komu „pozytywne stwierdzenia i słowa otuchy” ?
Przynajmniej mówię prawdę. I jestem przygotowana na najgorsze.
Najlepiej w mieście :)
A tak serio to nie mogę się doczekać dnia, w którym zacznę myśleć pozytywnie. Albo chociaż wyjdę z kryzysu.

Aleee.. z drugiej strony usłyszałam też mnóstwo zdań potwierdzających moją zajebistość.
O skromności nikt nic nie mówił. :P

I niektórzy ludzie mają dobre serduszka. Dziś takie jedno serduszko biło się w pierś, bo myślało, że mnie uraziło. Nic bardziej mylnego. Urazić? Mnie? Neeee.
Chociaż…

Dajcie mi krwiiiiiii !
Brzuch mnie boli.
Idę spać. 

_______________________________________
FOB – Disloyal Order of Water Buffaloes

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

K r y z y s

06 cze

Nienawidzę dwulicowości, wiesz?

Nie pogłębiaj mojego kryzysu, bo przysparzasz więcej roboty tym, którzy próbują mnie z niego wyciągnąć…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przytulona do kołdry zmawia pacierz pod ścianą.

06 cze

Tytuł pachnie zbliżającą się sesją :D
Czuję, że mam ciężki mózg.
Do matury z WOSu nie musiałam umieć tyle, ile muszę na poniedziałkowy egzamin z realiów szwedzkich. Serio serio.
Nie mogę wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, żeby mi ta, skąpa bo skąpa, wiedza nie wyleciała którymś otworem. Oczywiście n o s miałam na myśli.
Dlatego też tego wieczora nie chciałam iść na żadną karuzelę w Bukownie.
Ani za duzo skakać przy Myslovitz. :)
Ale z tym skakaniem to też było tak, że bałam się, żeby się nie zesiusiać. No.

- ‚Jeśli zagrają „Nienawiść”, „Peggy Brown”, albo „Chciałbym umrzeć z miłości” ‚, to to będzie dobry koncert.
Zaiste, był.
Zagrali w s z y s t k i e  t r z y ^^
;-)
I przypomniało mi się co to jest prawdziwa przyjaźń.
Szkoda tylko, że nie moja. ;p

I prawie udało mi się przytulić do prawdziwego Mundurowego. Prawie.
Za to tak całkowicie udało mi się przytulić do kieleckiego blokersa, który miał podobną bluzę do mojej :DDD

A czy ty też przytrzymywałeś kiedyś auto jadące z górki? :D
Miazga xD

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Uspokój się.

01 cze

Są momenty, kiedy nie odpuszczam i pierwsza nie wyciągam ręki.
Są.
Teraz taki jest.
Jutro mi pewnie przejdzie, ale przecież to dziś jestem zła.
Dziś.
W mój dzień.
No co, dzieckiem jestem, nie?
Życzenia dostałam. Od Marcina i mamy. :)
Tata chyba zapomniał, że ma dziecko.
Może to i lepiej, bo w przeciwnym razie mógłby sobie przypomnieć, że ma dwoje.  

Irytuje mnie dużo rzeczy.
Chyba wdaję się w Borisa, tego od W.Allena, i zaczynam nienawidzić ludzi.
Ale to dziś.
Jutro może będę ich kochać.
„Wszystko jedno, nie?”

Ja po prostu nie lubię, gdy ktoś tylko mówi, że mnie  r o z u m i e , a jak przychodzi do wykorzystania tych „umiejętności” rozumowania w praktyce, to prze-Bóg, nie zdaje egzaminu.
… albo jak ktoś słucha bez zrozumienia.

No nie mogę z ludźmi.
Zjem sobie ciastko.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS